Lucyna wróciła do domu zapłakana.Doskonale wiedziała dlaczego ją odtrącił ale jednocześnie było jej tak cholernie żal.Michał z każdym dniem stawał się co raz większą częścią jej świata powoli układała sobie w głowie ich wspólną przyszłość.Nie przewidziała tylko jednego...że on może wcale nie chcieć być częścią jej życia.Wiedziała jednocześnie że ta sytuacja,że to wszystko jej wina i że zaprzepaściła szansę na związek.Walcząc z myślami otworzyła butelkę wina.Nalała sobie kieliszek.Nawet nie zauważyła kiedy wypiła całą butelkę.Jej krok stał się chwiejny więc postanowiła siedzieć na kanapie.Około północy zalana łzami i zamroczona alkoholem usnęła.Michał tymczasem próbował zasnąć w szpitalu.Podświadomie tęsknił za Lucy.Chciałby ją mieć przy sobie.Wiedział jednak że zbyt mocno nadszarpnęła jego zaufanie i z tą myślą już prawie zasypiał gdy nagle jego oczy otwierały się z myślą.Oszalałeś?To miłość twojego życia!Ratuj to!W ten sposób mijała im cała noc.Następnego dnia Michał miał być wypisany ze szpitala.Około godziny 12 otrzymał wypis i opuścił w końcu mury szpitala.Oczywiście nie o własnych siłach.Jego przyjaciółkami na jakiś czas stały się kule.Rysiu obiecał zawieść go do domu.Spóźnił się ale w końcu dojechał:
-wsiadaj.-zawołał wesoło otwierając mu drzwi od auta.
-dzięki Ryś.-powiedział Michał nieudolnie próbując wsiąść do samochodu.
Rysiek zawiózł go do domu.Tam już czekała na niego miła niespodzianka.Dom był pięknie wystrojony balonami i kokardkami.Nad drzwiami widniał napis:WITAJ W DOMU.Alex pierwszy podbiegł do pana by go przywitać.W mieszkaniu byli też Leon,Lucyna,Beata i Klaudusia.
-A co tu się dzieje?Prezydenta oczekujemy?-zażartował Michał z podziwem patrząc na dekoracje.
-już się tak nie wychwalaj do prezydenta to ci daleko.-powiedział z uśmiechem Leon-witaj w domu bohaterze-Dodał po chwili.Rozpoczęło się krótkie przyjęcie.Wszyscy świetnie się bawili z wyjątkiem Lucyny,która stała w pełni zadumana i nieobecna.Wyszła jako pierwsza już po godzinie.Oczywiście inni goście też nie chcieli Michała męczyć więc też szybko poszli.Michał doskonale widział zachowanie Lucyny.Było mu jej ogromnie żal ale jednocześnie sam nie wiedział co czuje.Niewiele myśląc,choć zbliżał się już wieczór wyszedł z domu.Lucyna tymczasem właśnie wróciła do domu.Była załamana.Znów sięgnęła po alkohol i postanowiła uleczyć swoje smutki.Siedziała na krześle w kuchni i myślała.Nagle wyciągnęła z biurka wydrukowane wypowiedzenie.
-Tak,to będzie najlepsze rozwiązanie.-powiedziała do siebie po cichu.Na samą myśl o odejściu z jej oczu popłynęły łzy.Otarła je rozmazując sobie makijaż.Nagle usłyszała dzwonek do drzwi.Odłożyła więc szybko kartkę na stół i poszła otworzyć.Nawet nie spojrzała przez wizjer kto przyszedł po prostu otworzyła drzwi.Przed jej domem stał Orlicz z Alexem.:
-Co ty tu robisz?-powiedziała udając że wszystko w porządku i próbując ukryć łzy.
-Może zrobię błąd,może będę tego cholernie żałował ale jedno jest pewne będę żałował że nie spróbowałem.-Stwierdził Michał i przybliżył twarzy do twarzy Lucyny.
-Kocham cię-wyszeptała Lucyna i pocałowała go namiętnie.Weszli do mieszkania.Rano Lucyna obudziła się szczęśliwa.W swoim domu miała mężczyznę swojego życia.Michał krzątał się po kuchni próbując nieudolnie zrobić kawę.Lucyna słysząc rumor w końcu wstała i ruszyła na pomoc ukochanemu.:
-Przepraszam obudziłem cię?Chciałem zrobić kawę ale zapomniałem że nie jestem do końca sprawny.-powiedział i pocałował Lucy na "dzień dobry".
-Usiądź ja dokończę-stwierdziła Lucyna ze szczerym uśmiechem na twarzy.
-Naprawdę bycie kaleką jest bardzo...-przerwał bo zobaczył leżące na stole wypowiedzenie-Lucuś co to jest?-powiedział lekko marszcząc brwi.
-a to.-zaczęła odwracając się i spoglądając na kartkę.-to już nieaktualne.
-Już?Ty chciałaś odejść?
-Nie wiedziałam co mam robić.Byłam załamana.Nie mogłabym ...drugi raz bym tego nie zniosła.-powiedziała a Michał przyciągnął do siebie i przytulił potem przedarł kartkę.
-teraz już jest nieaktualne.-dodał.
-Muszę iść do pracy.-stwierdziła lekko odpychając Michała,który zaczął całować ją po szyi-teraz!-dodała po chwili i poszła do łazienki.Michał miał urlop ale nie zamierzał siedzieć w domu.Nim Lucyna wróciła z łazienki w domu nie było już ani Orlicza ani Alexa.Szmidt nie miała czasu się nad tym zastanawiać i szybko wyszła z domu.W pracy czekała na nią kolejna niespodzianka.Gdy weszła do biura zobaczyła pracujących:
Rysia,Beatkę i...Michała!
-Przepraszam bardzo co ty tu robisz?Czy ty przypadkiem nie masz urlopu?-powiedziała z miną surowej mamy,która karci dziecko.
-Wiesz że nie mogę siedzieć bezczynnie więc...
-miałeś odpoczywać.
-przecież nie robię nic strasznego to tylko papiery.Na akcję nie będę jeździł-uśmiechnął się lekko.
-No jeszcze tylko tego by brakowało.-Dalej mówiła Lucy.
-Widzę że wszytko u was w porządku.-wtrącił Rysiu-Jak stare dobre małżeństwo.-dodał wychodząc z kubkiem po kawę.
-powiedziałeś mu?-szepnęła Lucy do Orlicza.
-Nie.Czekałem na ciebie.-również szepnął Komisarz.
-O czym miał mi powiedzieć?-wtrącił Ryś,który niespodziewanie wrócił.
-Ty nie miałeś robić kawy.-zmieni temat Orlicz.
-Beatka się tym zajmie ale wracając to czego mi nie powiedzieliście?Bo jeśli chodzi wam o to że jesteście razem to...
-Co?-powiedzieli prawie równocześnie Michał i Lucyna.
-No co.Przyciągacie się jak magnes więc nie dziwcie się że każdy to zauważa z resztą nie macie się z czym kryć.-powiedział Rysiu-no a teraz wracajmy do pracy.-zarządził i jakby na jego sygnał nagle rozdzwonił się telefon wyzywający komisarzy do kolejnej akcji.Tym razem:śmierć na torach wyglądająca na zwykły wypadek ale co jeśli okaże się okrutnym mordem?