Lucynka podbiegła do zakrwawionego Michała. Trzymając na kolanach jego głowę mówiła:
-Michał, proszę musisz żyć...-Orlicz patrzył na nią gasnącym wzrokiem.Ona wciąż tuliła go w ramionach i powtarzała:
-musisz żyć... Dla nas! - powiedziała wskazując na swój brzuch. Jednoznacznie dała do zrozumienia że spodziewa się dziecka.
-zawsze będę... przy was...dzięki tobie miałem już wszystko...
-proszę cię wytrzymaj. Karetka już jedzie. - mówiła zapłakana.Michał jednak tylko pocałował jej rękę, jakby na znak pożegnania. Łzy lały się z jej oczu jak oszalałe. Serce biło jej niezwykle szybko.Alex stał obok i piszczał cicho, jego psie serce również rozdzierała rozpacz. Karetka zjawiła się po chwili.Zaraz za nimi pojawił się Rysiek. Niestety,dla Michała było już za późno. Lucyna mdlała z rozpaczy. Rysiek trzymał ją w ramionach.Upadła gdy zabierano ciało Orlicza do kostnicy.
Rok później:
Sprawa podczas której zginął Michał została rozwiązana. Orlicz uzyskał pośmiertne odznaczenie. Podczas pogrzebu płakały tłumy, lecz najbardziej płakała Lucyna czując jakby i dziecko płakało wraz z nią. Tego dnia przypadła pierwsza rocznica śmierci Michała. Lucy przybyła na cmentarz. Stała nad grobem ukochanego trzymając na ręku małego Michała, bo tak właśnie nazwała ich syna. Obok nich stał sprezentowany przez "wujka Rysia" wózek.
-wiesz przemyślałam wszystko, nie chciałam wyjeżdżać lecz... -mówiła patrząc na grób, po jej policzku spłynęła łza ale kontynuowała - przypomniałam sobie twoje słowa,że zawsze będziesz przy nas..dlatego przeprowadzam się do Warszawy. Zamieszkam narazie z rodzicami...
Lucyna nie wiedziała że cały jej monolog słyszał Rysiek,który teraz już wyszedł z ukrycia wraz z Alexem i pogłaskał przyjaciółkę po ramieniu.
-więc taka jest twoja decyzja..? - powiedział nieco smutny Puchała i wziął małego Michałka na ręce. Lucy nic nie powiedziałam. Po chwili milczenia Rysiu dodał:
-rozumiem cię... Nawet nie wiesz jak bardzo.
Potem spojrzał na synka Lucyny i Michała:
-twój tata był największym bohaterem, twoja mam jest najodważniejszą i najsilniejszą wojowniczką, to był zaszczyt że mogłem ich poznać. - powiedział i w tym samym momencie po jego policzku i po policzku Lucyny spłynęły łzy. Przyjaciel przytulił ją mocno a za ich plecami po cichu samotna pani mówiła prawdę życiową:
"przyjaciel to ktoś kto zna melodie twojego serca. Pomoże Ci ją zaśpiewać kiedy zabraknie ci słów "
KONIEC
Łączna liczba wyświetleń
środa, 21 czerwca 2017
poniedziałek, 22 maja 2017
Rozdział 21:świat którego nie znamy..
Jeszcze tej samej nocy Rysiu i Michał zjawili się pod mieszkaniem jednego z pracowników CBŚ.
-Michał po co tu przyjechaliśmy?-spytał zdezorientowany Ryś.
-Walicki jest teraz na urlopie ale jestem pewien że jego dom zawiera poważną dawkę dowodów i to nie tylko w tej sprawie.
-Zwariowałeś?Chcesz się tam włamać?-powie przerażony Rysiek.-wiesz jakie tam są zabezpieczenia.Jeśłi cokolwiek tam jest to on to dokładnie chroni i jeśli nas złapie to będziemy mieć niezłe kłopoty.To szaleństwo!
-Spokojnie.Dobrze wiem że są tam zabezpieczenia i właśnie o to mi chodzi by je uruchomić tyle że w kontrolowany sposób.
Rysiek mimo że nie zbyt rozumiał słowa przyjaciela postanowił zaryzykować.Policjancici przeskoczyli przez płot.Rysiu po niewielkich trudnościach znalazł się po drugiej stronie.
-unikaj wewnętrznej strony podwórka.Tam są kamery.-ostrzegł przyjaciela Michał. Chwilę później rozpoczęli poszukiwanie sposobu na wejście do środka. W końcu Michał znalazł dziurę w zabezpieczeniach
Otworzył okno od jednego z pokoi i obaj panowie znaleźli się w mieszkaniu. Rysiu zapalił latarkę. Znajdowali się w idealnym miejscu, w gabinecie Walickiego.Orlicz znalazł czarną walizkę a w niej dokumenty potwierdzające bliskie powiązania CBŚ z gangsterami. Dokumenty te mogły z łatwością pogrążyć wielu skorumpowanych policjantów.
-nic tu nie ma o Kornackim.
-To logiczne.Walicki jest za "mały".-powiedział orlicz i uruchomił alarm - Co nie zmienia faktu że jego ludzie zaraz tu będą a ty musisz uciekać. Zabierz tą walizkę i znikaj jasne?
-a ty?
-nic mi nie będzie, zaufaj mi, ty będziesz miał moja kartę przetargową.-Rysiek ufając słowom Michała uciekł. Orlicz natomiast nadal przeszukiwać mieszkanie. Nagle wpadli ochroniarze, mierząc do niego z pistoletu:
-panowie, co tak długo?
-nie ruszaj się! Na kolana! - Michał posłusznie wykonał rozkazy.Jeden z ochroniarzy uderzył Orlicza i przeszukał go. Lecz Michał nie zabrał ze sobą nic.Potem zakuł go w kajdanki.
-spokoje,chce tylko porozmawiać z Panem Walickim.-ochroniarz przystawił mu pistolet do głowy.-Policja się z tobą rozprawi.
-radzę zadzwonić do Walickiego.Chodzi o jego przyszłość a raczej o to czy będzie ją mieć. - groźba Orlicza wywarła wpływ na ochroniarzy, którzy zadzwonili do Walickiego.
-Mam czarną walizkę. - powiedział krótko Michał. Godzinę później w domu pojawił się Walicki.Michał siedział ze skutymi rękami na ziemi.
-Pan komisarz włamywaczem. Nigdy bym się tego nie spodziewał.
-też nie spodziewał bym się paru rzeczy o panu ale chyba nie chce Pan bym zaczął o tym mówić przy... - spojrzał na ochroniarzy.
-dziękuję, chłopcy możecie już nas zostawić poradzę sobie.-zwrócił się Walicki do ochrony.
-ale policja, nie powinien trafić do aresztu.
-to nie wasza sprawa co robię ze swoimi włamywaczami. - powiedział ostro gospodarz a ochroniarze skierowali się do wyjścia.
-chwila! Możecie mnie rozkuć? Strasznie mi nie wygodnie. - mężczyźni na polecenie Walickiego zrobili to i wyszli.
-Czego chcesz? - spytał Orlicza.
-chce wiedzieć wszystko o sprawie Kornackiego. Kto w tym siedzi i dlaczego?
-chcesz mnie pogrążyć? Myślisz że jesteś jedynym cwaniakiem, który ma coś na mnie?
-Mam też coś na innych. Jeśli będziesz współpracować to możliwe że ktoś popatrzy na ciebie "życzliwym okiem". Gdy już wszyscy wpadniecie.
-nie ma takiej opcji! - krzyknął zdenerwowany Konarski. - jutro przywozisz mi walizkę w zamian za dowody. Masz być sam. Jasne?
Michał zawarł umowę z policjantem-gangsterem i wrócił do domu. Gdzie czekała na niego wściekła Lucyna. :
-gdzie ty byłeś? - spytała na przywitanie.
-Lucy spokojnie.
-jakie spokojnie? Wychodzisz po nocach, nic mi nie mówisz, czy ty mi w ogóle ufasz? - spytała ze łzami w oczach.
-oczywiście że tak.
-to dlaczego do cholery nic mi nie mówisz! - krzyknęła wściekła i wyszła z domu trzaskając drzwiami. Michał wyszedł za nią gdy nagle otrzymał telefon.:
-Michał, przepraszam napadli mnie i straciłem walizkę. - powiedział szybko Rysiek. Michał rozejrzał się szybko i zauważył snajpera na dachu, który właśnie strzelił w stronę Lucyny. Orlicz w ostatniej chwili zasłonił kobietę własnym ciałem i upadł ranny na ziemię...
Po oddanym strzale snajper wyciągnął telefon. :
-Wszystko według planu. - zakomunikował i zniknął..
-Michał po co tu przyjechaliśmy?-spytał zdezorientowany Ryś.
-Walicki jest teraz na urlopie ale jestem pewien że jego dom zawiera poważną dawkę dowodów i to nie tylko w tej sprawie.
-Zwariowałeś?Chcesz się tam włamać?-powie przerażony Rysiek.-wiesz jakie tam są zabezpieczenia.Jeśłi cokolwiek tam jest to on to dokładnie chroni i jeśli nas złapie to będziemy mieć niezłe kłopoty.To szaleństwo!
-Spokojnie.Dobrze wiem że są tam zabezpieczenia i właśnie o to mi chodzi by je uruchomić tyle że w kontrolowany sposób.
Rysiek mimo że nie zbyt rozumiał słowa przyjaciela postanowił zaryzykować.Policjancici przeskoczyli przez płot.Rysiu po niewielkich trudnościach znalazł się po drugiej stronie.
-unikaj wewnętrznej strony podwórka.Tam są kamery.-ostrzegł przyjaciela Michał. Chwilę później rozpoczęli poszukiwanie sposobu na wejście do środka. W końcu Michał znalazł dziurę w zabezpieczeniach
Otworzył okno od jednego z pokoi i obaj panowie znaleźli się w mieszkaniu. Rysiu zapalił latarkę. Znajdowali się w idealnym miejscu, w gabinecie Walickiego.Orlicz znalazł czarną walizkę a w niej dokumenty potwierdzające bliskie powiązania CBŚ z gangsterami. Dokumenty te mogły z łatwością pogrążyć wielu skorumpowanych policjantów.
-nic tu nie ma o Kornackim.
-To logiczne.Walicki jest za "mały".-powiedział orlicz i uruchomił alarm - Co nie zmienia faktu że jego ludzie zaraz tu będą a ty musisz uciekać. Zabierz tą walizkę i znikaj jasne?
-a ty?
-nic mi nie będzie, zaufaj mi, ty będziesz miał moja kartę przetargową.-Rysiek ufając słowom Michała uciekł. Orlicz natomiast nadal przeszukiwać mieszkanie. Nagle wpadli ochroniarze, mierząc do niego z pistoletu:
-panowie, co tak długo?
-nie ruszaj się! Na kolana! - Michał posłusznie wykonał rozkazy.Jeden z ochroniarzy uderzył Orlicza i przeszukał go. Lecz Michał nie zabrał ze sobą nic.Potem zakuł go w kajdanki.
-spokoje,chce tylko porozmawiać z Panem Walickim.-ochroniarz przystawił mu pistolet do głowy.-Policja się z tobą rozprawi.
-radzę zadzwonić do Walickiego.Chodzi o jego przyszłość a raczej o to czy będzie ją mieć. - groźba Orlicza wywarła wpływ na ochroniarzy, którzy zadzwonili do Walickiego.
-Mam czarną walizkę. - powiedział krótko Michał. Godzinę później w domu pojawił się Walicki.Michał siedział ze skutymi rękami na ziemi.
-Pan komisarz włamywaczem. Nigdy bym się tego nie spodziewał.
-też nie spodziewał bym się paru rzeczy o panu ale chyba nie chce Pan bym zaczął o tym mówić przy... - spojrzał na ochroniarzy.
-dziękuję, chłopcy możecie już nas zostawić poradzę sobie.-zwrócił się Walicki do ochrony.
-ale policja, nie powinien trafić do aresztu.
-to nie wasza sprawa co robię ze swoimi włamywaczami. - powiedział ostro gospodarz a ochroniarze skierowali się do wyjścia.
-chwila! Możecie mnie rozkuć? Strasznie mi nie wygodnie. - mężczyźni na polecenie Walickiego zrobili to i wyszli.
-Czego chcesz? - spytał Orlicza.
-chce wiedzieć wszystko o sprawie Kornackiego. Kto w tym siedzi i dlaczego?
-chcesz mnie pogrążyć? Myślisz że jesteś jedynym cwaniakiem, który ma coś na mnie?
-Mam też coś na innych. Jeśli będziesz współpracować to możliwe że ktoś popatrzy na ciebie "życzliwym okiem". Gdy już wszyscy wpadniecie.
-nie ma takiej opcji! - krzyknął zdenerwowany Konarski. - jutro przywozisz mi walizkę w zamian za dowody. Masz być sam. Jasne?
Michał zawarł umowę z policjantem-gangsterem i wrócił do domu. Gdzie czekała na niego wściekła Lucyna. :
-gdzie ty byłeś? - spytała na przywitanie.
-Lucy spokojnie.
-jakie spokojnie? Wychodzisz po nocach, nic mi nie mówisz, czy ty mi w ogóle ufasz? - spytała ze łzami w oczach.
-oczywiście że tak.
-to dlaczego do cholery nic mi nie mówisz! - krzyknęła wściekła i wyszła z domu trzaskając drzwiami. Michał wyszedł za nią gdy nagle otrzymał telefon.:
-Michał, przepraszam napadli mnie i straciłem walizkę. - powiedział szybko Rysiek. Michał rozejrzał się szybko i zauważył snajpera na dachu, który właśnie strzelił w stronę Lucyny. Orlicz w ostatniej chwili zasłonił kobietę własnym ciałem i upadł ranny na ziemię...
Po oddanym strzale snajper wyciągnął telefon. :
-Wszystko według planu. - zakomunikował i zniknął..
Subskrybuj:
Posty (Atom)