Lucyna ocknęła się niedługo później.Siedziała w swoim mieszkaniu na krześle.Przywiązana linami.Jej usta były zaklejone szarą taśmą.Z przerażeniem czekała na dalszy rozwój sytuacji.Po chwili do pomieszczenia wszedł mężczyzna to był ten psychol którego szukali od jakiegoś czasu.Powoli podszedł do Lucyny.Delikatnym ruchem zaczął odgarniać jej rude włosy z twarzy.Ona patrzyła na niego z co raz większym strachem w oczach:
-Nie bój się...-mówił do Szmidt.Jego oczy były tak przeraźliwe i nieprzewidywalne.Lucyna odsunęła głowę.On zaczął powoli zjeżdżać ręką po jej ciele.-Dla mnie zawsze będziesz Ty i tylko ty...-dodał z szaleńczym uśmiechem na twarzy.Teraz Lucy już wiedziała z kim ma do czynienia.Ta myśl przerażała ją jeszcze bardziej.Mężczyzna jednak niespodziewanie zerwał się z miejsca i podszedł w kierunku komody.Na niej leżała policyjna odznaka.Wziął ją do ręki.Po chwili zdenerwowany podszedł do Lucyny z jej odznaką w ręku.:
-Wszystko popsułaś kretynko!-Krzyknął i rzucił w jej stronę odznaką.-Miałaś być tą jedyną a ściągasz na mnie psy!-wrzeszczał bandyta ,nagle wyciągnął nóż.-Ale nie myśl że mnie tak załatwisz...Nigdy się nie poddam!-mówił jak nakręcony wymachując nożem.
W tym samym czasie Michał i Alex już jechali do domu Lucyny.Myśl że może ją zastać martwą nie dawała mu spokoju.Jechał co raz szybciej i szybciej.Chciał już tam być.Najważniejsze było by zdążyć na czas.Rysiek czekał na Antyterrorystów by zabrać się z nimi na miejsce akcji.Orlicz był już bardzo blisko domu Lucyny.Nie spodziewał się jednak tego jak trudne będzie odbicie przyjaciółki żywej.
Morderca przyniósł do domu pani podkomisarz ciemną,dużą walizkę.Szmidt z przerażeniem obserwowała każdy ruch szaleńca.Usiadł on na krześle przy stole i ku przerażeniu Lucyny z tajemniczej walizki wyjął bombę!Jej zegar wskazywał dokładnie 60 minut gdy czas zaczął upływać.:
-Już czas...-powiedział nagle.Jego szyderczy śmiech było słychać w całym domu.Wyjrzał przez okno i zobaczył Orlicza,który wraz z Alexem zmierzał do drzwi.:
-otwierać policja!-Krzyknął Michał.
-Nie odbierzecie mi ich!Ona już na zawsze będzie tylko ze mną!-mówił Psychol.Po tych słowach odszedł od drzwi.
-Jeśli zrobiłeś jej cokolwiek...-zaczął bezsilnie Komisarz.-Wpuść mnie tam bo rozwalę te cholerne drzwi!-Krzyknął zdenerwowany i już chciał wywarzać drzwi gdy nagle spojrzał na Alexa.Pies usiadł przed drzwiami i cicho zaskomlał co oznaczało tylko jedno:ładunek wybuchowy!Na całe szczęście Alex znał dom Lucyny lepiej od Michała i szybko zaprowadził go do tylnego wejścia
.Porywacz w tym czasie złapał Lucynę za gardło i przystawił jej pistolet do głowy.Kiedy Orlicz wszedł do pokoju od razu spostrzegł bombę która teraz już wskazywała 45 minut!:
-Spokojnie...Odkładam broń!-jak powiedział tak zrobił,delikatnym ruchem kładł broń na ziemi.-po prostu zrób to samo...-zaczął negocjować policjant.Bandyta podszedł do Orlicza,kopnął daleko jego broń a sam uderzył komisarza.Lucyna patrzyła na wszystko ze strachem w oczach.Chwila nieuwagi szaleńca sprawiła że Orlicz wytrącił mu broń z ręki i rzucił się na niego.Zaczęli się bić.Michał uderzył mordercę w twarz ten jednak nie był mu dłużny i kopnął go parę razy w żebra.Z ust Orlicza poleciała krew.Potem uderzył go w głowę i rzucił nim o ścianę.Michał upadł na ziemię tuż obok kredensu.Złapał do ręki stojący na nim wazon i uderzył w głowę oprawcę pozbawiając go przytomności.Szybko pobiegł do Lucyny i rozwiązał ją.Zegar na bombie wskazywał 10 minut.Nagle szaleniec odzyskał przytomność i chwycił za pistolet mierząc w stronę Lucyny.Na całe szczęście do akcji wkroczył Alex i ugryzł oprawcę w rękę wytrącając mu pistolet.:
-Alex pilnuj go!-rozkazał Orlicz.Podeszli do bomby.Czas leciał nieubłaganie.Komisarze z przerażeniem patrzyli na bombę.Zegar teraz już pokazywał 2 minuty.:
-który mam przeciąć?Czerwony czy niebieski?-spytał Orlicz spoglądając na Lucynę.
-Zwariowałeś?Nie mam pojęcia!-zaczęła zdenerwowana kobieta.
-w końcu chodzi o twój dom więc...-zażartował.
-Świetny moment na żarty w stylu"Leon"-zdenerwowała się jeszcze bardziej Lucynka.-tnij niebieski!
-Przepraszam Lucynko tym razem cię nie posłucham.-stwierdził Orlicz i w tym momencie przeciął czerwony kabel...
Łączna liczba wyświetleń
wtorek, 28 lipca 2015
niedziela, 26 lipca 2015
Rozdział 5:Błąd na wagę...życia?
Lucyna po całym dniu bezowocnych poszukiwań jakichkolwiek śladów postanowiła wrócić do domu.Chciała wziąć szybki prysznic,zjeść obiad i wrócić.Michał także pojechał z Alexem.Tylko Rysiu postanowił że zostanie chciał jeszcze chwilę poszperać w papierach.Orlicz wziął Alexa na spacer.To siedzenie przy biurku wcale im nie służyło.Pies wybiegał się za wszystkie czasy.:
-Alex przynieś kij!-wołał wesoło Michał próbując się choć na chwilę odciąć od pracy.Myślami jednak wciąż poszukiwał jakiejś wskazówki.Takie skrzywienie zawodowe.Faktem było że ten psychol wybrał ofiarę samotną ale czy to był jego cel czy przypadek?Jak mają ustrzec kolejną ofiarę?W tym mieście mieszka przecież ponad 700 tys. ludzi!Ta bezsilność nie dawała spokoju żadnemu z policjantów jednak Rysiek znalazł na komendzie coś nowego.Jakiś nowy trop!Michał,Alex i Lucyna w mgnieniu oka przybyli na komisariat.:
-Ryś,co masz?-zaczął szybko Michał gdy tylko przekroczył próg komendy.
-Tylko popatrz.-powiedział podsuwając Orliczowi kartkę.-Jastrzębski i Borowicz.-powiedział wskazując na dwa nazwiska.
-i co?-spytał nie bardzo rozumiejąc o co chodzi przyjacielowi Michał.
-Obaj byli skazywani za zabójstwa swoich partnerek,zostali umieszczeni w psychiatryku i obaj uciekli z niego jakiś tydzień temu.-wytłumaczył Puchała.
-No dobrze ale jaki to ma związek z naszą sprawą?-wtrąciła przysłuchująca się całej rozmowie Lucyna.
-Zostali umieszczeni w zakładzie nie przez przypadek.Jastrzębski w przeszłości zabił trzy swoje partnerki a Borowicz dwie.
-i co myślisz że uciekli i zabili kolejną ofiarę i to w tak chory sposób?-zaczął dość sceptycznie nastawiony do tej teorii Michał-Jak dla mnie dość naciągana teoria ale zawsze coś!Trzeba to sprawdzić.Rysiu ustal gdzie oni teraz są!-zarządził po chwili Orlicz.Niedługo później już byli po "spotkaniach" z Borowiczem i Jastrzębskim.Obaj mieli solidne alibi na czas zabójstwa.Zostali jednak znów umieszczeni w zakładzie psychiatrycznym.Tym razem lepiej strzeżonym.Śledztwo nadal tkwiło w martwym punkcie.Komisarze z łódzkiego wydziału zabójstw wrócili do domów.Dochodziła już 3 w nocy.Jednak myśl że ten psychol może zabić kolejną ofiarę nie dawała spać Michałowi.Alex też niespokojnie kręcił się po pokoju.Nie bez przyczyny!Po chwili zadzwonił telefon.:
-Orlicz słucham.-odebrał Michał szybko podnosząc się z łóżka.-Rozumiem.-westchnął-zaraz będziemy.-dodał po chwili i rozłączył się.-No Alex,niestety mamy zabójstwo.-Powiedział do Alexa i w pośpiechu zaczął się szykować.Niedługo potem już byli na miejscu zbrodni.Było ono usadowione bardzo blisko poprzedniego miejsca.Jednak nikt nie zdawał sobie sprawy z tego że ma to jakiekolwiek znaczenie.Miejsce znów wyglądało identycznie jak poprzednie.Tylko tym razem to był park a z wypisanych liter zniknęło "3O" w jego miejsce pojawiło się na końcu "10S". Znów nóż zakrwawiony i napis na brzuchu ofiary:"TY I TYLKO TY":
-Cześć Leon.I co?-zaczął Michał.Lucyna i Rysiek,którzy przyszli chwilę później także czekali na wieści od patologa.
-Ta sama przyczyna co wtedy:Uduszona,rana nożem zadana pośmiertnie,bez gwałtu. Nie żyje od 5-6 godzin.Nie została zabita tutaj.Więcej po sekcji.-streścił szybko Berger.
-Ofiara to Karolina Zatorska 30 lat.Mieszkała i żyła sama.-dodał Rysiek.
-nasze "2K"-mruknął Michał
-No pięknie...Ten psychol wymorduje pół miasta nim go znajdziemy.-stwierdziła bezsilnie Lucy.Alex szukał jakiś śladów jednak zgubił trop przy wyjściu z parku.Michał i Rysiu pojechali na komendę jednak Lucyna pojechała do domu.Ten dzień wzięła wolny a w końcu już świtało.Orlicz i Puchała jeszcze raz przeanalizowali swoją teorię.Znów cały dzień komisarze spędzili nad papierami.Szukali czegokolwiek.Wieczorem kiedy Rysiek znów już przysypiał nad papierami Michał znalazł coś ważnego.:
-Rysiek!To był błąd!-Krzyknął nagle budząc jednocześnie kolegę.Rysiu zerwał się z miejsca i podszedł do Komisarza.
-Tylko spójrz.Ona nie mieszkała nigdy przy Liliowej 4/2!w tych papierach jest pomyłka Rysiek!-tłumaczył Orlicz.
-Czyli co oznaczają te cyfry?
-Ile dokładnie metrów od poprzedniego zabójstwa znajdowała się Zatorska?-zaczął Michał nerwowo przeglądając papiery.
-Jakieś 180 no na moje oko około 200 ale nie mierzyliśmy tego.
-Ryś!Trzysta metrów od parkingu na którym zamordowano pierwszą ofiarę 3 lata temu zabito kobietę.-mówił jak nakręcony Michał.
-No tak!Nie pisał zer!Chodziło o odległość!-załapał Rysiek.
-Dochodzi druga-powiedział zerkając na zegarek Orlicz.-Szybko ustal co jest 400 metrów od tego miejsca-dodał
-O boże!-przeraził się Rysiek.
-co jest?
-400 metrów od tego miejsca jest...dom Lucyny!-powiedział Rysiek przełykając ślinę.
-Szybko dzwoń do niej,dzwoń!-Krzyknął Orlicz po czym wziął kurtkę z wieszaka i w bardzo szybkim tempie wraz z Alexem wyszli z komendy.W tym czasie Rysiek połączył się z Lucyną.Nieświadoma zagrożenia Lucyna odebrała spokojnie się odwracając.:
-Co Rysiu?-zaczęła jednak nie zdążyła powiedzieć nic więcej bo połączenie się urwało...
-Alex przynieś kij!-wołał wesoło Michał próbując się choć na chwilę odciąć od pracy.Myślami jednak wciąż poszukiwał jakiejś wskazówki.Takie skrzywienie zawodowe.Faktem było że ten psychol wybrał ofiarę samotną ale czy to był jego cel czy przypadek?Jak mają ustrzec kolejną ofiarę?W tym mieście mieszka przecież ponad 700 tys. ludzi!Ta bezsilność nie dawała spokoju żadnemu z policjantów jednak Rysiek znalazł na komendzie coś nowego.Jakiś nowy trop!Michał,Alex i Lucyna w mgnieniu oka przybyli na komisariat.:
-Ryś,co masz?-zaczął szybko Michał gdy tylko przekroczył próg komendy.
-Tylko popatrz.-powiedział podsuwając Orliczowi kartkę.-Jastrzębski i Borowicz.-powiedział wskazując na dwa nazwiska.
-i co?-spytał nie bardzo rozumiejąc o co chodzi przyjacielowi Michał.
-Obaj byli skazywani za zabójstwa swoich partnerek,zostali umieszczeni w psychiatryku i obaj uciekli z niego jakiś tydzień temu.-wytłumaczył Puchała.
-No dobrze ale jaki to ma związek z naszą sprawą?-wtrąciła przysłuchująca się całej rozmowie Lucyna.
-Zostali umieszczeni w zakładzie nie przez przypadek.Jastrzębski w przeszłości zabił trzy swoje partnerki a Borowicz dwie.
-i co myślisz że uciekli i zabili kolejną ofiarę i to w tak chory sposób?-zaczął dość sceptycznie nastawiony do tej teorii Michał-Jak dla mnie dość naciągana teoria ale zawsze coś!Trzeba to sprawdzić.Rysiu ustal gdzie oni teraz są!-zarządził po chwili Orlicz.Niedługo później już byli po "spotkaniach" z Borowiczem i Jastrzębskim.Obaj mieli solidne alibi na czas zabójstwa.Zostali jednak znów umieszczeni w zakładzie psychiatrycznym.Tym razem lepiej strzeżonym.Śledztwo nadal tkwiło w martwym punkcie.Komisarze z łódzkiego wydziału zabójstw wrócili do domów.Dochodziła już 3 w nocy.Jednak myśl że ten psychol może zabić kolejną ofiarę nie dawała spać Michałowi.Alex też niespokojnie kręcił się po pokoju.Nie bez przyczyny!Po chwili zadzwonił telefon.:
-Orlicz słucham.-odebrał Michał szybko podnosząc się z łóżka.-Rozumiem.-westchnął-zaraz będziemy.-dodał po chwili i rozłączył się.-No Alex,niestety mamy zabójstwo.-Powiedział do Alexa i w pośpiechu zaczął się szykować.Niedługo potem już byli na miejscu zbrodni.Było ono usadowione bardzo blisko poprzedniego miejsca.Jednak nikt nie zdawał sobie sprawy z tego że ma to jakiekolwiek znaczenie.Miejsce znów wyglądało identycznie jak poprzednie.Tylko tym razem to był park a z wypisanych liter zniknęło "3O" w jego miejsce pojawiło się na końcu "10S". Znów nóż zakrwawiony i napis na brzuchu ofiary:"TY I TYLKO TY":
-Cześć Leon.I co?-zaczął Michał.Lucyna i Rysiek,którzy przyszli chwilę później także czekali na wieści od patologa.
-Ta sama przyczyna co wtedy:Uduszona,rana nożem zadana pośmiertnie,bez gwałtu. Nie żyje od 5-6 godzin.Nie została zabita tutaj.Więcej po sekcji.-streścił szybko Berger.
-Ofiara to Karolina Zatorska 30 lat.Mieszkała i żyła sama.-dodał Rysiek.
-nasze "2K"-mruknął Michał
-No pięknie...Ten psychol wymorduje pół miasta nim go znajdziemy.-stwierdziła bezsilnie Lucy.Alex szukał jakiś śladów jednak zgubił trop przy wyjściu z parku.Michał i Rysiu pojechali na komendę jednak Lucyna pojechała do domu.Ten dzień wzięła wolny a w końcu już świtało.Orlicz i Puchała jeszcze raz przeanalizowali swoją teorię.Znów cały dzień komisarze spędzili nad papierami.Szukali czegokolwiek.Wieczorem kiedy Rysiek znów już przysypiał nad papierami Michał znalazł coś ważnego.:
-Rysiek!To był błąd!-Krzyknął nagle budząc jednocześnie kolegę.Rysiu zerwał się z miejsca i podszedł do Komisarza.
-Tylko spójrz.Ona nie mieszkała nigdy przy Liliowej 4/2!w tych papierach jest pomyłka Rysiek!-tłumaczył Orlicz.
-Czyli co oznaczają te cyfry?
-Ile dokładnie metrów od poprzedniego zabójstwa znajdowała się Zatorska?-zaczął Michał nerwowo przeglądając papiery.
-Jakieś 180 no na moje oko około 200 ale nie mierzyliśmy tego.
-Ryś!Trzysta metrów od parkingu na którym zamordowano pierwszą ofiarę 3 lata temu zabito kobietę.-mówił jak nakręcony Michał.
-No tak!Nie pisał zer!Chodziło o odległość!-załapał Rysiek.
-Dochodzi druga-powiedział zerkając na zegarek Orlicz.-Szybko ustal co jest 400 metrów od tego miejsca-dodał
-O boże!-przeraził się Rysiek.
-co jest?
-400 metrów od tego miejsca jest...dom Lucyny!-powiedział Rysiek przełykając ślinę.
-Szybko dzwoń do niej,dzwoń!-Krzyknął Orlicz po czym wziął kurtkę z wieszaka i w bardzo szybkim tempie wraz z Alexem wyszli z komendy.W tym czasie Rysiek połączył się z Lucyną.Nieświadoma zagrożenia Lucyna odebrała spokojnie się odwracając.:
-Co Rysiu?-zaczęła jednak nie zdążyła powiedzieć nic więcej bo połączenie się urwało...
piątek, 24 lipca 2015
Rozdział 4:Ty i tylko ty.
Nocą kiedy miasto powoli układało się do snu ,a ciemność co raz bardziej ogarniała każdy zakamarek, do życia budziła się "zła" strona Łodzi.Wśród nocy bandyci zawsze mają większe pole do popisu.Mieszkańcy Łodzi nawet nie zdawali sobie sprawy z tego jak wiele złego wydarza się co noc w ich ukochanym i pięknym mieście.Nie wszyscy jednak byli uśpieni.Czujności komisarzy z Łódzkiej komendy nikt nie był w stanie uśpić.Wyrwani w środku nocy ze snu pojawili się na miejscu zabójstwa bardzo szybko.Dobrze znali to miejsce.Stary parking przy Ogrodowej 21, jednak tym razem wyglądał zupełnie inaczej.Beton oblany białą farbą.Obok tą samą farbą wypisane jakieś nieskładne choć ponumerowane litery:"3O","2K","4L","6J",7B","8M". Po środku parkingu w kałuży krwi leżało ciało młodej kobiety.Obok niej leżał zakrwawiony nóż.Na jej brzuchu widniał czarnym markerem wypisany napis:"TY I TYLKO TY". Michał dokładnie przyglądał się miejscu zbrodni.Po chwili zapytał:
-Leon,co mamy?
-Już od dwóch godzin piątek trzynastego.-zażartował jak zawsze Leon.
-Dla tej pani był pechowy.-stwierdziła Lucyna.
-Nie zbyt,zginęła jakieś 6 godzin temu.-wytłumaczył patolog.
-Oliwia Konarska.28 lat-dodała Lucyna po przeczytaniu dokumentów ofiary.
-I nikt niczego nie zauważył przez 6 godzin?-zdziwił się Rysiu.
-Ona nie została zamordowana tutaj.Ktoś ją tu przyniósł.Są ewidentne ślady ciągnięcia.Poza tym nie zginęła od ciosu nożem.Została uduszona,cios zadano jej pośmiertnie.-Leon dokończył i zaczął pakować swoje rzeczy.
-To jakiś psychol..-stwierdziła z lekkim przerażeniem w głosie Lucyna.
-Więc uważaj Lucynko bo jak się taki zakocha..-zaczął ze swoim jak zawsze czarnym humorem Leon.
-Leon!-powiedzieli razem Rysiu i Michał.Patrząc wymownie na Patologa.
-Spokojnie żartowałem.Arrivederci,Do następnego trupa.-dodał na odchodne Berger. Michał podszedł do Alexa,który węszył już na miejscu zbrodni.:
-I co psiaku,masz coś?-spytał bezsilnie mimo że wiedział że pies i tak nic nie znalazł.Wszystkie ślady były starannie zatarte.Policjanci udali się na komendę by w spokoju móc dedukować.Michał chodził po pokoju,Alex leżał na swoim posłaniu a Puchała przysypiał przy swoim biurku.Nagle Orlicz uderzył w biurko aspiranta budząc go:
-Rysiek!Skup się.-pouczył kolegę.
-Przepraszam-powiedział zaspanym głosem przecierając oczy.
-sorry chłopaki ale ja też nie daję już rady.-powiedziała także zmęczona Lucy po czym wstała z miejsca-idę po kawę chce ktoś?-spytała-Rysiu?
-Tak,chętnie.-powiedział znów przymykając oczy.
-Michał?
-Nie dzięki,wypiłem już chyba z 10.
-Czyli co mamy..?Mamy ofiarę,napis i te dziwne litery...właśnie co one mogą oznaczać...-mruczał Michał.Po chwili usiadł na krześle.
-Myślisz że w tym szaleństwie jest jakiś sens?-spytała Lucyna,która właśnie wróciła z kawą.
-Mam taką nadzieję...-westchnął bezsilnie Michał.
-być może to O mogło oznaczać ulicę.-zaczęła Lucyna
-Ogrodowa?ale wtedy co oznaczałby ten numer?
-Albo imię ofiary.-zabłysnął Rysiek
-No tak!-zerwał się Orlicz i zaczął przebierać w papierach.-Ona mieszkała przy Klonowej 2 przez 3.
-Ale co oznaczają inne litery?-zastanowił się Rysiek.
-Może jeszcze do nikogo nie są przypisane...-wtrącił z lekkim strachem w głosie Michał.
-Kolejne ofiary?-Lucyna z niepokojem spojrzała na Orlicza.Policjanci nie wiedzieli wtedy jeszcze że ich dedukcja wpadła w pewną pułapkę psychologiczną a niebezpieczeństwo będzie czyhać na jednego z nich już niedługo...
-Leon,co mamy?
-Już od dwóch godzin piątek trzynastego.-zażartował jak zawsze Leon.
-Dla tej pani był pechowy.-stwierdziła Lucyna.
-Nie zbyt,zginęła jakieś 6 godzin temu.-wytłumaczył patolog.
-Oliwia Konarska.28 lat-dodała Lucyna po przeczytaniu dokumentów ofiary.
-I nikt niczego nie zauważył przez 6 godzin?-zdziwił się Rysiu.
-Ona nie została zamordowana tutaj.Ktoś ją tu przyniósł.Są ewidentne ślady ciągnięcia.Poza tym nie zginęła od ciosu nożem.Została uduszona,cios zadano jej pośmiertnie.-Leon dokończył i zaczął pakować swoje rzeczy.
-To jakiś psychol..-stwierdziła z lekkim przerażeniem w głosie Lucyna.
-Więc uważaj Lucynko bo jak się taki zakocha..-zaczął ze swoim jak zawsze czarnym humorem Leon.
-Leon!-powiedzieli razem Rysiu i Michał.Patrząc wymownie na Patologa.
-Spokojnie żartowałem.Arrivederci,Do następnego trupa.-dodał na odchodne Berger. Michał podszedł do Alexa,który węszył już na miejscu zbrodni.:
-I co psiaku,masz coś?-spytał bezsilnie mimo że wiedział że pies i tak nic nie znalazł.Wszystkie ślady były starannie zatarte.Policjanci udali się na komendę by w spokoju móc dedukować.Michał chodził po pokoju,Alex leżał na swoim posłaniu a Puchała przysypiał przy swoim biurku.Nagle Orlicz uderzył w biurko aspiranta budząc go:
-Rysiek!Skup się.-pouczył kolegę.
-Przepraszam-powiedział zaspanym głosem przecierając oczy.
-sorry chłopaki ale ja też nie daję już rady.-powiedziała także zmęczona Lucy po czym wstała z miejsca-idę po kawę chce ktoś?-spytała-Rysiu?
-Tak,chętnie.-powiedział znów przymykając oczy.
-Michał?
-Nie dzięki,wypiłem już chyba z 10.
-Czyli co mamy..?Mamy ofiarę,napis i te dziwne litery...właśnie co one mogą oznaczać...-mruczał Michał.Po chwili usiadł na krześle.
-Myślisz że w tym szaleństwie jest jakiś sens?-spytała Lucyna,która właśnie wróciła z kawą.
-Mam taką nadzieję...-westchnął bezsilnie Michał.
-być może to O mogło oznaczać ulicę.-zaczęła Lucyna
-Ogrodowa?ale wtedy co oznaczałby ten numer?
-Albo imię ofiary.-zabłysnął Rysiek
-No tak!-zerwał się Orlicz i zaczął przebierać w papierach.-Ona mieszkała przy Klonowej 2 przez 3.
-Ale co oznaczają inne litery?-zastanowił się Rysiek.
-Może jeszcze do nikogo nie są przypisane...-wtrącił z lekkim strachem w głosie Michał.
-Kolejne ofiary?-Lucyna z niepokojem spojrzała na Orlicza.Policjanci nie wiedzieli wtedy jeszcze że ich dedukcja wpadła w pewną pułapkę psychologiczną a niebezpieczeństwo będzie czyhać na jednego z nich już niedługo...
środa, 22 lipca 2015
Rozdział 3:Granica.
Teraz już wszystko ułożyło mu się w całość.Michał od początku intensywnie szukał dowodów na kontakty zabitego z mafią.Był pewien że to oni stoją za tym zabójstwem.Po tym tajemniczym telefonie nie miał już żadnych wątpliwości.:
-Alex,jedziesz ze mną?-spytał zakładając kurtkę.Pies jednak nie poszedł do drzwi.Sam nie wiedział co robić.Jeszcze nie do końca ufał Michałowi.Wspólny posiłek,sen,zabawa to jeszcze za mało by sobie ufać.Chyba...
-Alex jedziesz czy zostajesz?-zniecierpliwił się Michał.Pies ostatecznie poszedł w kierunku drzwi.Już po 20 minutach znaleźli się na rogu ulicy Bocznej.Tam czekała już na nich Lucyna.Gdy zobaczyła Alexa siedzącego w samochodzie ucieszyła się.:
-Alex!Piesku,tak się cieszę że wróciłeś do nas.-powiedziała głaszcząc psa. Michał wysiadł z auta i podszedł do Lucyny.
-dlaczego nie wezwiesz wsparcia?On może być niebezpieczny!-powiedziała na przywitanie z Michałem i automatycznie jej dobry humor zniknął.
-Chcę uniknąć zbędnej strzelaniny.To chyba rozsądniejsze.-Próbował wytłumaczyć Michał.
-raczej nieodpowiedzialne.-stwierdziła ironicznie.
-Jeśli nie chcesz możesz zostać tu!-zirytował się Komisarz.
-Nie myśl że się boję!Idziemy!-zarządziła.Orlicz tylko lekko się uśmiechnął i poszedł w stronę samochodu.Wypuścił Alexa i wyciągnął z auta tajemniczą walizkę.Potem podążyli razem w stronę domu-twierdzy "Rudego.:
-Kto tam?-odezwał się gruby głos w domofonie.
-Policja,proszę otworzyć!-zakomunikował Michał.
-Na jakiej podstawie?
-Mamy nakaz aresztowania Pana Karola Rylskiego.-dodał Michał i po chwili furtka otworzyła się.Orlicz wiedział że nie będzie to proste aresztowanie i postanowił jednak wezwać antyterrorystów.Po chwili weszli do domu.Tam w wielkim salonie, w wygodnych,czarnych,skórzanych fotelach siedzieli "Rudy" wraz ze swoim prawnikiem. Opary jego pewności siebie aż unosiły się po pokoju.:
-Mam nadzieję że to jakaś ważna sprawa.-zakpił "Rudy".
-Najważniejsza:zabójstwo Łukasza Bednarskiego!-powiedziała Lucyna.
-Jakie zabójstwo?Ja nie mam nic wspólnego z żadnym zabójstwem.-kpił
-dowody mówią coś innego.-stwierdził Komisarz.
-Czymże są wasze dowody..-Wtrącił prawnik gangstera i wstał z miejsca.Jednak Michał tylko na to czekał.Wyjął z walizki wszystkie dowody.Prawnik czytając kartki tylko co raz bardziej się pocił."Rudy" nerwowo zaczął chodzić po pokoju.:
-Proszę wziąć stąd tego psa!mam uczulenie.-Powiedział do Lucyny.Ona wyprowadziła Alexa za drzwi.Prawnik podszedł do gangstera,wziął go do przedpokoju i szepnął mu coś na ucho.Chwila nieuwagi sprawiła że Rylski wyciągnął broń i strzelił w stronę stojącej tyłem Lucyny:
-uważaj!-Krzyknął Orlicz i rzucił się między Lucynę a lecącą w jej stronę kulę.Alex który stał na zewnątrz słysząc strzały wybił szybę i skoczył na gangstera.Po chwili weszli antyterroryści.Lucyna szybko podbiegła do Michała leżącego na ziemi:
-Michał,nic ci nie jest?-pytała przerażona.
-A jednak mogę być jednym z was?-zażartował mimo że odczuwał ból.
-Michał do cholery!Nie żartuj.-powiedziała po raz pierwszy miłym choć pełnym niepokoju głosem.
-Spokojnie to tylko ręka...-uspokoił kobietę.Niedługo potem przyjechała karetka.Wieczorem Lucyna czekała wraz z Alexem na Michała przed szpitalem.Kiedy wyszedł był dość wesoły:
-i jak?-spytała Lucy.
-Prawie Ok.-powiedział i tajemniczo się uśmiechnął.
-Prawie?-zaniepokoiła się Pani podkomisarz.
-Nadal nie odpowiedziałaś mi na pytanie.Mam jakieś szanse czy może mam szukać innego komisariatu?-zapytał z lekkim uśmiechem.
-są pewne granice i...-zaczęła dość nieskładnie.-Ty dziś przekroczyłeś granicę i wszedłeś do naszego zespołu...Dziękuję.-Powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie dając do zrozumienia że chce się pogodzić.-Przepraszam za moje zachowanie.Przepraszam za wszystko..-mówiła lekko zawstydzona.-Ja...Ta śmierć Ma...-Lucyna chciała się usprawiedliwić,chciała zacząć ten smutny temat ale nie miała na to siły.Michał przerwał jej:
-Nie tłumacz się.Kiedyś przyjdzie czas na szczerość..Jeszcze nie teraz...-powiedział pełnym zrozumienia głosem.-dziś możesz odwieźć nas do domu.-dodał z uśmiechem.Lucyna tylko przytaknęła i wszyscy razem poszli do samochodu.
-Alex,jedziesz ze mną?-spytał zakładając kurtkę.Pies jednak nie poszedł do drzwi.Sam nie wiedział co robić.Jeszcze nie do końca ufał Michałowi.Wspólny posiłek,sen,zabawa to jeszcze za mało by sobie ufać.Chyba...
-Alex jedziesz czy zostajesz?-zniecierpliwił się Michał.Pies ostatecznie poszedł w kierunku drzwi.Już po 20 minutach znaleźli się na rogu ulicy Bocznej.Tam czekała już na nich Lucyna.Gdy zobaczyła Alexa siedzącego w samochodzie ucieszyła się.:
-Alex!Piesku,tak się cieszę że wróciłeś do nas.-powiedziała głaszcząc psa. Michał wysiadł z auta i podszedł do Lucyny.
-dlaczego nie wezwiesz wsparcia?On może być niebezpieczny!-powiedziała na przywitanie z Michałem i automatycznie jej dobry humor zniknął.
-Chcę uniknąć zbędnej strzelaniny.To chyba rozsądniejsze.-Próbował wytłumaczyć Michał.
-raczej nieodpowiedzialne.-stwierdziła ironicznie.
-Jeśli nie chcesz możesz zostać tu!-zirytował się Komisarz.
-Nie myśl że się boję!Idziemy!-zarządziła.Orlicz tylko lekko się uśmiechnął i poszedł w stronę samochodu.Wypuścił Alexa i wyciągnął z auta tajemniczą walizkę.Potem podążyli razem w stronę domu-twierdzy "Rudego.:
-Kto tam?-odezwał się gruby głos w domofonie.
-Policja,proszę otworzyć!-zakomunikował Michał.
-Na jakiej podstawie?
-Mamy nakaz aresztowania Pana Karola Rylskiego.-dodał Michał i po chwili furtka otworzyła się.Orlicz wiedział że nie będzie to proste aresztowanie i postanowił jednak wezwać antyterrorystów.Po chwili weszli do domu.Tam w wielkim salonie, w wygodnych,czarnych,skórzanych fotelach siedzieli "Rudy" wraz ze swoim prawnikiem. Opary jego pewności siebie aż unosiły się po pokoju.:
-Mam nadzieję że to jakaś ważna sprawa.-zakpił "Rudy".
-Najważniejsza:zabójstwo Łukasza Bednarskiego!-powiedziała Lucyna.
-Jakie zabójstwo?Ja nie mam nic wspólnego z żadnym zabójstwem.-kpił
-dowody mówią coś innego.-stwierdził Komisarz.
-Czymże są wasze dowody..-Wtrącił prawnik gangstera i wstał z miejsca.Jednak Michał tylko na to czekał.Wyjął z walizki wszystkie dowody.Prawnik czytając kartki tylko co raz bardziej się pocił."Rudy" nerwowo zaczął chodzić po pokoju.:
-Proszę wziąć stąd tego psa!mam uczulenie.-Powiedział do Lucyny.Ona wyprowadziła Alexa za drzwi.Prawnik podszedł do gangstera,wziął go do przedpokoju i szepnął mu coś na ucho.Chwila nieuwagi sprawiła że Rylski wyciągnął broń i strzelił w stronę stojącej tyłem Lucyny:
-uważaj!-Krzyknął Orlicz i rzucił się między Lucynę a lecącą w jej stronę kulę.Alex który stał na zewnątrz słysząc strzały wybił szybę i skoczył na gangstera.Po chwili weszli antyterroryści.Lucyna szybko podbiegła do Michała leżącego na ziemi:
-Michał,nic ci nie jest?-pytała przerażona.
-A jednak mogę być jednym z was?-zażartował mimo że odczuwał ból.
-Michał do cholery!Nie żartuj.-powiedziała po raz pierwszy miłym choć pełnym niepokoju głosem.
-Spokojnie to tylko ręka...-uspokoił kobietę.Niedługo potem przyjechała karetka.Wieczorem Lucyna czekała wraz z Alexem na Michała przed szpitalem.Kiedy wyszedł był dość wesoły:
-i jak?-spytała Lucy.
-Prawie Ok.-powiedział i tajemniczo się uśmiechnął.
-Prawie?-zaniepokoiła się Pani podkomisarz.
-Nadal nie odpowiedziałaś mi na pytanie.Mam jakieś szanse czy może mam szukać innego komisariatu?-zapytał z lekkim uśmiechem.
-są pewne granice i...-zaczęła dość nieskładnie.-Ty dziś przekroczyłeś granicę i wszedłeś do naszego zespołu...Dziękuję.-Powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie dając do zrozumienia że chce się pogodzić.-Przepraszam za moje zachowanie.Przepraszam za wszystko..-mówiła lekko zawstydzona.-Ja...Ta śmierć Ma...-Lucyna chciała się usprawiedliwić,chciała zacząć ten smutny temat ale nie miała na to siły.Michał przerwał jej:
-Nie tłumacz się.Kiedyś przyjdzie czas na szczerość..Jeszcze nie teraz...-powiedział pełnym zrozumienia głosem.-dziś możesz odwieźć nas do domu.-dodał z uśmiechem.Lucyna tylko przytaknęła i wszyscy razem poszli do samochodu.
wtorek, 21 lipca 2015
Rozdział 2:Trudne początki.
Kiedy Orlicz wyszedł od narzeczonej ofiary wrócił na komendę.Panowała tam bardzo napięta atmosfera.Wszedł do pokoju gdzie siedzieli Lucyna i Rysiek.Od razu zauważył że przerwał jakąś rozmowę.Odwiesił tylko kurtę na wieszak i przeszedł do sprawy:
-Dziewczyna ofiary była zbyt roztrzęsiona by coś zeznać.Jej matka obiecała że później przyjedzie z nią na komendę.-zaczął stając przy biurku.
-Nie musisz się nam tłumaczyć!-znów niemiłym tonem zaczęła Lucy.
-Możesz mi powiedzieć o co tak właściwie ci chodzi?-Spytał w końcu Michał.
-Mi o nic!a właściwie o coś!O ciebie!-mówiła poirytowana.-Przyjeżdżasz tu i myślisz że zastąpisz Marka?Nigdy nie będziesz jednym z nas!-Krzyknęła i wyszła z biura.Michał usiadł przy biurku.Wiedział że będzie ciężko.Początki zawsze są trudne ale czegoś takiego się nie spodziewał.Ona skreśliła go już na samym początku.:
-Ona wcale tak nie myśli...-Rysiek próbował załagodzić sytuację.
-odniosłem inne wrażenie-mruknął Michał
-Jej naprawdę jest bardzo ciężko...Marek..zginął tak niedawno a do tego jeszcze sytuacja z Alexem...-tłumaczył Rysiek.
-Alexem?-spytał z zaciekawieniem Orlicz.
-Alex to pies Marka.Byli najlepszymi kumplami.A teraz:Nie je,nie śpi.Biedak...jeszcze trochę i się wykończy...-mówił smutnym głosem Puchała.Michał słuchał tej historii z wielkim zaciekawieniem,Rysiu opowiadał o sprawie jednak Orlicz był tak poruszony historią psa że wcale nie słuchał kolegi.:
-Ryś,gdzie teraz jest ten pies?
-W domu Marka.Wciąż tęskni i...
-Moglibyśmy tam pojechać?-spytał dość niespodziewanie.
-jasne niedługo do niego jadę.Możesz jechać ze mną.-Powiedział Rysiu.Później skończyli przesłuchiwać dziewczynę ofiary.Kobieta zeznała że jej chłopak miał problemy z gangsterami.Nie uzyskali jednak żadnych nazwisk.Pojechali do domu Marka.Nie spodziewanie Alex nie był sam.W mieszkaniu zastali Lucy:
-Co on tu robi?-spytała znów wściekle.
-Spokojnie Lucy!-Zaczął Rysiek
-Chciałem poznać wszystkich pracowników komendy także Alexa.-usprawiedliwił się Michał i spojrzał na Lucynę spokojnym wzrokiem.Potem podszedł do Alexa.Wyjął z kieszeni ciastko:
-zjesz?-zapytał.Alex niespodziewanie wstał i zjadł ciastko.Po chwili zaczął szarpać buty Michała.
-Chcesz żebym zdjął buty?
-Nie.żebyś został...-powiedział zdziwiony Rysiu.Zachowanie Alexa także wprawiło Lucynkę w osłupienie.
-Ok.Zostanę.-powiedział Michał i po chwili spojrzał w stronę Lucyny:-Mogę?-spytał
-Skoro Alex zaprosił.-powiedziała obojętnym tonem.Zaczęła zbierać się do wyjścia.Rysiek także już wychodził.
-do jutra!-powiedział zadowolony Rysiu i nim Orlicz zdążył coś powiedzieć,wyszedł z domu.Wraz z Lucyną.
-To co Alex przesuniesz się?-powiedział kładąc się obok psa.Ranek przyszedł szybko.Michał i Alex obudzili się wcześnie.Michał czuł się jakby zszedł z ringu.Sen na podłodze mu nie służył:
-następnym razem śpimy w łóżku.-zaśmiał się Michał.-Alex przyniesiesz mi buty?
Alex posłusznie poszedł.Do Michała nagle zadzwonił telefon:
-Orlicz słucham..-odebrał
-Bednarskiego zabił "Rudy".-po tych słowach połączenie urwało się.Zdezorientowany Michał szybko zadzwonił do Ryśka.Jednak okazało się że Rysiek zachorował i nie będzie go w pracy.Orlicz zadzwonił do Lucyny:
-Musimy namierzyć "Rudego" tego gangstera.On prawdopodobnie urywa się na Bocznej.To on zabił Bednarskiego.-zakomunikował
-Dlaczego ja?A Rysiu?-spytała.Nie chciała jechać z Orliczem.Traktowała go jak wroga.
-Ryś jest chory a to ważne.Poza tym może wspólna praca polepszy nasze relacje?
-Ok.będę na Bocznej za 20 minut.-powiedziała i szybko się rozłączyła-Polepszy?zapomnij!-dodała po chwili.Nie wiedziała jednak jakie okoliczności będą towarzyszyć temu "zwykłemu" aresztowaniu...
Rozdział 1:Coś się kończy,coś zaczyna...
Aleks leżał na ziemi w mieszkaniu,w którym jeszcze nie dawno mieszkał razem ze swoim przyjacielem:Markiem.Jego smutne oczy już od tygodnia nie zaznały odpoczynku.Obok niego leżała miska,która codziennie aż po brzegi wypełniona była różnymi smakołykami.Jednak jego nawet to nie interesowało.Biedak wciąż czekał na powrót swojego ukochanego partnera.Nagle do pomieszczenia weszła Lucyna.Znów w ręku trzymała smakołyk dla Alexa.Pies nawet na nią nie spojrzał:
-Alex..-odezwała się delikatnym głosem-Proszę zjedz..-błagała.
Pies wciąż nie reagował.
-Alex.-zaczęła,znów siadając obok psa.Tym razem psi detektyw spojrzał na kobietę smutnymi oczami.-Wiem że ci ciężko..Nie tylko tobie.Marek...chciałabym żeby tu był...-powiedziała a po jej policzku spłynęła jedna mała łza.Później tylko przytuliła się do Alexa i zatopiła swoją twarz w jego sierści.Po chwili otarła łzę i szybko wstała z podłogi:
-Alex ja dziś już muszę iść do pracy.Mój urlop się skończył ale wieczorem wpadnie do ciebie Rysiu.-mówiła łamiącym się głosem.-Trzymaj się Alex.-dodała biorąc swoją kurtkę po czym zatrzasnęła drzwi od domu...
20 minut później dotarła na komendę.Bała się tam wejść.Myślami już widziała te pełne współczucia spojrzenia.To dobijało jeszcze bardziej.Jednak wiedziała że musi przekroczyć ten próg.Chciała mieć to już za sobą.Gdy weszła do biura próbowała udawać twardą.Jednak kiedy poszła w głąb i zobaczyła puste biurko Marka emocje wzięły górę.Znów szybko otarła łzę,by nie zauważył jej siedzący obok Rysiek:
-Hej Rysiu!-Krzyknęła udawanym wesołym tonem.
-Cześć.-mruknął Rysiek.-Lucyna muszę ci coś powiedzieć.Usiądź.-powiedział pełnym powagi głosem wskazując na krzesło.Lucyna usiadła.-Dzisiaj a właściwie za chwilę przyjedzie do nas...zastępca Marka i...
-Co?Jak ty możesz tak mówić?-Oburzyła się podkomisarz wstając z krzesła.-Nikt nie będzie zastępcą Marka nikt!-Krzyknęła i choć Rysiek próbował ją powstrzymać,ona szybkim krokiem wyszła z biura.Po drodze potrąciła ramieniem jakiegoś ciemnowłosego mężczyznę jednak była tak roztrzęsiona że nawet nie zauważyła że jest obcy.Mężczyzna ubrany w brązową kurtkę,adidasy i trzymający w ręku karton przekroczył próg pokoju Rysia:
-Dzień dobry.Czy to wydział zabójstw?-Zapytał grzecznym głosem
-Tak a pan...?
-Komisarz Michał Orlicz,mam tutaj pracować.
-Ryszard Puchała.-Powiedział aspirant wstając z miejsca i podał mu swoją dłoń na przywitanie.
-Mogę gdzieś zostawić rzeczy?-zapytał delikatnie się uśmiechając.Rysiek spojrzał na niego przez chwilę dziwnym wzrokiem po czym wskazał na biurko Marka:
-Tam-mruknął chłodno.
Michał zdjął kurtkę i zaczął rozpakowywać swoje rzeczy.Nagle zadzwonił telefon Ryśka.Po chwili rozmowy krzyknął do Orlicza:
-Mamy zabójstwo nad rzeką!-i pospiesznie wyszedł z pokoju a za nim Komisarz.
Na Miejscu zabójstwa był już Patolog Leon obok niego stała Lucyna.Zdziwiła się widząc obok Rysia obcego faceta:
-a cóż to za nowa twarz?-zauważył szybko Berger.
-Michał Orlicz.-przedstawił się
-Podkomisarz Lucyna Szmidt-szybko wtrąciła Lucyna.
-Leon Berger.-powiedział po chwili patolog.-To ty zastąpisz Marka?-dodał dość niezręcznie Leon.Lucyna słysząc te słowa.Znów poczuła uczucie bólu.Michał nieco się speszył widząc spojrzenia nowych współpracowników.
-ta-uciął szybko.-co mamy?
-zamordowany to Łukasz Bednarski.Lat 21.Zginął od strzału w tył głowy.Prawdopodobnie ktoś wrzucił go do rzeki z tego mostu.-Szybko poinformował Leon.-Czas zgonu około pierwsza w nocy.-dodał odchodząc
-Jakieś ślady?
-To raczej wygląda na egzekucję.-Zauważył Rysiu.-Trzeba przesłuchać jego dziewczynę.Anna Biernacka.Mieszka na Akacjowej.
-To kto tam jedzie?
-Sam sobie decyduj,Szefie!-powiedziała ironicznie Lucyna.Nie chciała akceptować "nowego".
-Dobrze ja tam pojadę wy jedźcie do biura.-zarządził Michał i szybko udał się do samochodu.
-Lucuś,Nie musisz być taka..-powiedział Puchała.
-Proszę cię!
-To nie jego wina.On tylko przyszedł na zastępstwo-bronił Rysiu.
-On nigdy nie zastąpi Marka,Nigdy!-Dodała Lucy na odchodne.
-Alex..-odezwała się delikatnym głosem-Proszę zjedz..-błagała.
Pies wciąż nie reagował.
-Alex.-zaczęła,znów siadając obok psa.Tym razem psi detektyw spojrzał na kobietę smutnymi oczami.-Wiem że ci ciężko..Nie tylko tobie.Marek...chciałabym żeby tu był...-powiedziała a po jej policzku spłynęła jedna mała łza.Później tylko przytuliła się do Alexa i zatopiła swoją twarz w jego sierści.Po chwili otarła łzę i szybko wstała z podłogi:
-Alex ja dziś już muszę iść do pracy.Mój urlop się skończył ale wieczorem wpadnie do ciebie Rysiu.-mówiła łamiącym się głosem.-Trzymaj się Alex.-dodała biorąc swoją kurtkę po czym zatrzasnęła drzwi od domu...
20 minut później dotarła na komendę.Bała się tam wejść.Myślami już widziała te pełne współczucia spojrzenia.To dobijało jeszcze bardziej.Jednak wiedziała że musi przekroczyć ten próg.Chciała mieć to już za sobą.Gdy weszła do biura próbowała udawać twardą.Jednak kiedy poszła w głąb i zobaczyła puste biurko Marka emocje wzięły górę.Znów szybko otarła łzę,by nie zauważył jej siedzący obok Rysiek:
-Hej Rysiu!-Krzyknęła udawanym wesołym tonem.
-Cześć.-mruknął Rysiek.-Lucyna muszę ci coś powiedzieć.Usiądź.-powiedział pełnym powagi głosem wskazując na krzesło.Lucyna usiadła.-Dzisiaj a właściwie za chwilę przyjedzie do nas...zastępca Marka i...
-Co?Jak ty możesz tak mówić?-Oburzyła się podkomisarz wstając z krzesła.-Nikt nie będzie zastępcą Marka nikt!-Krzyknęła i choć Rysiek próbował ją powstrzymać,ona szybkim krokiem wyszła z biura.Po drodze potrąciła ramieniem jakiegoś ciemnowłosego mężczyznę jednak była tak roztrzęsiona że nawet nie zauważyła że jest obcy.Mężczyzna ubrany w brązową kurtkę,adidasy i trzymający w ręku karton przekroczył próg pokoju Rysia:
-Dzień dobry.Czy to wydział zabójstw?-Zapytał grzecznym głosem
-Tak a pan...?
-Komisarz Michał Orlicz,mam tutaj pracować.
-Ryszard Puchała.-Powiedział aspirant wstając z miejsca i podał mu swoją dłoń na przywitanie.
-Mogę gdzieś zostawić rzeczy?-zapytał delikatnie się uśmiechając.Rysiek spojrzał na niego przez chwilę dziwnym wzrokiem po czym wskazał na biurko Marka:
-Tam-mruknął chłodno.
Michał zdjął kurtkę i zaczął rozpakowywać swoje rzeczy.Nagle zadzwonił telefon Ryśka.Po chwili rozmowy krzyknął do Orlicza:
-Mamy zabójstwo nad rzeką!-i pospiesznie wyszedł z pokoju a za nim Komisarz.
Na Miejscu zabójstwa był już Patolog Leon obok niego stała Lucyna.Zdziwiła się widząc obok Rysia obcego faceta:
-a cóż to za nowa twarz?-zauważył szybko Berger.
-Michał Orlicz.-przedstawił się
-Podkomisarz Lucyna Szmidt-szybko wtrąciła Lucyna.
-Leon Berger.-powiedział po chwili patolog.-To ty zastąpisz Marka?-dodał dość niezręcznie Leon.Lucyna słysząc te słowa.Znów poczuła uczucie bólu.Michał nieco się speszył widząc spojrzenia nowych współpracowników.
-ta-uciął szybko.-co mamy?
-zamordowany to Łukasz Bednarski.Lat 21.Zginął od strzału w tył głowy.Prawdopodobnie ktoś wrzucił go do rzeki z tego mostu.-Szybko poinformował Leon.-Czas zgonu około pierwsza w nocy.-dodał odchodząc
-Jakieś ślady?
-To raczej wygląda na egzekucję.-Zauważył Rysiu.-Trzeba przesłuchać jego dziewczynę.Anna Biernacka.Mieszka na Akacjowej.
-To kto tam jedzie?
-Sam sobie decyduj,Szefie!-powiedziała ironicznie Lucyna.Nie chciała akceptować "nowego".
-Dobrze ja tam pojadę wy jedźcie do biura.-zarządził Michał i szybko udał się do samochodu.
-Lucuś,Nie musisz być taka..-powiedział Puchała.
-Proszę cię!
-To nie jego wina.On tylko przyszedł na zastępstwo-bronił Rysiu.
-On nigdy nie zastąpi Marka,Nigdy!-Dodała Lucy na odchodne.
Witajcie!
Witam serdecznie wszystkich fanów czworonożnego detektywa Komisarza Alexa.Ten blog będzie zbiorem opowiadań o losach tytułowego Alexa.Przede wszystkim będzie tu przyjaźń,lojalność i Miłość ale także nie zabraknie humoru.Pierwsze opowiadania będą dodawane w dość krótkich odstępach,ponieważ jestem osobą uczącą się i w trakcie roku szkolnego opowiadań będzie za pewne mniej.Postaram się aby każdy kto będzie czytał mojego bloga mógł przenieść się w świat fantastyczny.Zapraszam serdecznie do czytania pierwszego rozdziału i dalszych losów naszych bohaterów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)