Lucyna ocknęła się niedługo później.Siedziała w swoim mieszkaniu na krześle.Przywiązana linami.Jej usta były zaklejone szarą taśmą.Z przerażeniem czekała na dalszy rozwój sytuacji.Po chwili do pomieszczenia wszedł mężczyzna to był ten psychol którego szukali od jakiegoś czasu.Powoli podszedł do Lucyny.Delikatnym ruchem zaczął odgarniać jej rude włosy z twarzy.Ona patrzyła na niego z co raz większym strachem w oczach:
-Nie bój się...-mówił do Szmidt.Jego oczy były tak przeraźliwe i nieprzewidywalne.Lucyna odsunęła głowę.On zaczął powoli zjeżdżać ręką po jej ciele.-Dla mnie zawsze będziesz Ty i tylko ty...-dodał z szaleńczym uśmiechem na twarzy.Teraz Lucy już wiedziała z kim ma do czynienia.Ta myśl przerażała ją jeszcze bardziej.Mężczyzna jednak niespodziewanie zerwał się z miejsca i podszedł w kierunku komody.Na niej leżała policyjna odznaka.Wziął ją do ręki.Po chwili zdenerwowany podszedł do Lucyny z jej odznaką w ręku.:
-Wszystko popsułaś kretynko!-Krzyknął i rzucił w jej stronę odznaką.-Miałaś być tą jedyną a ściągasz na mnie psy!-wrzeszczał bandyta ,nagle wyciągnął nóż.-Ale nie myśl że mnie tak załatwisz...Nigdy się nie poddam!-mówił jak nakręcony wymachując nożem.
W tym samym czasie Michał i Alex już jechali do domu Lucyny.Myśl że może ją zastać martwą nie dawała mu spokoju.Jechał co raz szybciej i szybciej.Chciał już tam być.Najważniejsze było by zdążyć na czas.Rysiek czekał na Antyterrorystów by zabrać się z nimi na miejsce akcji.Orlicz był już bardzo blisko domu Lucyny.Nie spodziewał się jednak tego jak trudne będzie odbicie przyjaciółki żywej.
Morderca przyniósł do domu pani podkomisarz ciemną,dużą walizkę.Szmidt z przerażeniem obserwowała każdy ruch szaleńca.Usiadł on na krześle przy stole i ku przerażeniu Lucyny z tajemniczej walizki wyjął bombę!Jej zegar wskazywał dokładnie 60 minut gdy czas zaczął upływać.:
-Już czas...-powiedział nagle.Jego szyderczy śmiech było słychać w całym domu.Wyjrzał przez okno i zobaczył Orlicza,który wraz z Alexem zmierzał do drzwi.:
-otwierać policja!-Krzyknął Michał.
-Nie odbierzecie mi ich!Ona już na zawsze będzie tylko ze mną!-mówił Psychol.Po tych słowach odszedł od drzwi.
-Jeśli zrobiłeś jej cokolwiek...-zaczął bezsilnie Komisarz.-Wpuść mnie tam bo rozwalę te cholerne drzwi!-Krzyknął zdenerwowany i już chciał wywarzać drzwi gdy nagle spojrzał na Alexa.Pies usiadł przed drzwiami i cicho zaskomlał co oznaczało tylko jedno:ładunek wybuchowy!Na całe szczęście Alex znał dom Lucyny lepiej od Michała i szybko zaprowadził go do tylnego wejścia
.Porywacz w tym czasie złapał Lucynę za gardło i przystawił jej pistolet do głowy.Kiedy Orlicz wszedł do pokoju od razu spostrzegł bombę która teraz już wskazywała 45 minut!:
-Spokojnie...Odkładam broń!-jak powiedział tak zrobił,delikatnym ruchem kładł broń na ziemi.-po prostu zrób to samo...-zaczął negocjować policjant.Bandyta podszedł do Orlicza,kopnął daleko jego broń a sam uderzył komisarza.Lucyna patrzyła na wszystko ze strachem w oczach.Chwila nieuwagi szaleńca sprawiła że Orlicz wytrącił mu broń z ręki i rzucił się na niego.Zaczęli się bić.Michał uderzył mordercę w twarz ten jednak nie był mu dłużny i kopnął go parę razy w żebra.Z ust Orlicza poleciała krew.Potem uderzył go w głowę i rzucił nim o ścianę.Michał upadł na ziemię tuż obok kredensu.Złapał do ręki stojący na nim wazon i uderzył w głowę oprawcę pozbawiając go przytomności.Szybko pobiegł do Lucyny i rozwiązał ją.Zegar na bombie wskazywał 10 minut.Nagle szaleniec odzyskał przytomność i chwycił za pistolet mierząc w stronę Lucyny.Na całe szczęście do akcji wkroczył Alex i ugryzł oprawcę w rękę wytrącając mu pistolet.:
-Alex pilnuj go!-rozkazał Orlicz.Podeszli do bomby.Czas leciał nieubłaganie.Komisarze z przerażeniem patrzyli na bombę.Zegar teraz już pokazywał 2 minuty.:
-który mam przeciąć?Czerwony czy niebieski?-spytał Orlicz spoglądając na Lucynę.
-Zwariowałeś?Nie mam pojęcia!-zaczęła zdenerwowana kobieta.
-w końcu chodzi o twój dom więc...-zażartował.
-Świetny moment na żarty w stylu"Leon"-zdenerwowała się jeszcze bardziej Lucynka.-tnij niebieski!
-Przepraszam Lucynko tym razem cię nie posłucham.-stwierdził Orlicz i w tym momencie przeciął czerwony kabel...
Świetne, nie mogę się doczekać kolejnej części. ;)
OdpowiedzUsuńUstaw sobie liczbę wyświetleń ;)
OdpowiedzUsuńdziękuję za miłe słowa :) ustawię sobie :D
OdpowiedzUsuńKiedy dalej? :)
OdpowiedzUsuńByć może jutro :)
UsuńNa Spam mam specjalną zakładkę i większość bloggerów ją posiada - taka rada na przyszłość, byś to właśnie tam zostawiała reklamy.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, ale dopiero zaczynam i nie wiedziałam że to takie ważne. Wyraziłam swoją opinię na temat twojego opowiadania i przy okazji poleciła swojego bloga ale przepraszam jeśli zrobiłam to w nieodpowiedni sposób po prostu zależy mi na opiniach dotyczących mojego bloga :) Pozdrawiam
Usuń