Nocą kiedy miasto powoli układało się do snu ,a ciemność co raz bardziej ogarniała każdy zakamarek, do życia budziła się "zła" strona Łodzi.Wśród nocy bandyci zawsze mają większe pole do popisu.Mieszkańcy Łodzi nawet nie zdawali sobie sprawy z tego jak wiele złego wydarza się co noc w ich ukochanym i pięknym mieście.Nie wszyscy jednak byli uśpieni.Czujności komisarzy z Łódzkiej komendy nikt nie był w stanie uśpić.Wyrwani w środku nocy ze snu pojawili się na miejscu zabójstwa bardzo szybko.Dobrze znali to miejsce.Stary parking przy Ogrodowej 21, jednak tym razem wyglądał zupełnie inaczej.Beton oblany białą farbą.Obok tą samą farbą wypisane jakieś nieskładne choć ponumerowane litery:"3O","2K","4L","6J",7B","8M". Po środku parkingu w kałuży krwi leżało ciało młodej kobiety.Obok niej leżał zakrwawiony nóż.Na jej brzuchu widniał czarnym markerem wypisany napis:"TY I TYLKO TY". Michał dokładnie przyglądał się miejscu zbrodni.Po chwili zapytał:
-Leon,co mamy?
-Już od dwóch godzin piątek trzynastego.-zażartował jak zawsze Leon.
-Dla tej pani był pechowy.-stwierdziła Lucyna.
-Nie zbyt,zginęła jakieś 6 godzin temu.-wytłumaczył patolog.
-Oliwia Konarska.28 lat-dodała Lucyna po przeczytaniu dokumentów ofiary.
-I nikt niczego nie zauważył przez 6 godzin?-zdziwił się Rysiu.
-Ona nie została zamordowana tutaj.Ktoś ją tu przyniósł.Są ewidentne ślady ciągnięcia.Poza tym nie zginęła od ciosu nożem.Została uduszona,cios zadano jej pośmiertnie.-Leon dokończył i zaczął pakować swoje rzeczy.
-To jakiś psychol..-stwierdziła z lekkim przerażeniem w głosie Lucyna.
-Więc uważaj Lucynko bo jak się taki zakocha..-zaczął ze swoim jak zawsze czarnym humorem Leon.
-Leon!-powiedzieli razem Rysiu i Michał.Patrząc wymownie na Patologa.
-Spokojnie żartowałem.Arrivederci,Do następnego trupa.-dodał na odchodne Berger. Michał podszedł do Alexa,który węszył już na miejscu zbrodni.:
-I co psiaku,masz coś?-spytał bezsilnie mimo że wiedział że pies i tak nic nie znalazł.Wszystkie ślady były starannie zatarte.Policjanci udali się na komendę by w spokoju móc dedukować.Michał chodził po pokoju,Alex leżał na swoim posłaniu a Puchała przysypiał przy swoim biurku.Nagle Orlicz uderzył w biurko aspiranta budząc go:
-Rysiek!Skup się.-pouczył kolegę.
-Przepraszam-powiedział zaspanym głosem przecierając oczy.
-sorry chłopaki ale ja też nie daję już rady.-powiedziała także zmęczona Lucy po czym wstała z miejsca-idę po kawę chce ktoś?-spytała-Rysiu?
-Tak,chętnie.-powiedział znów przymykając oczy.
-Michał?
-Nie dzięki,wypiłem już chyba z 10.
-Czyli co mamy..?Mamy ofiarę,napis i te dziwne litery...właśnie co one mogą oznaczać...-mruczał Michał.Po chwili usiadł na krześle.
-Myślisz że w tym szaleństwie jest jakiś sens?-spytała Lucyna,która właśnie wróciła z kawą.
-Mam taką nadzieję...-westchnął bezsilnie Michał.
-być może to O mogło oznaczać ulicę.-zaczęła Lucyna
-Ogrodowa?ale wtedy co oznaczałby ten numer?
-Albo imię ofiary.-zabłysnął Rysiek
-No tak!-zerwał się Orlicz i zaczął przebierać w papierach.-Ona mieszkała przy Klonowej 2 przez 3.
-Ale co oznaczają inne litery?-zastanowił się Rysiek.
-Może jeszcze do nikogo nie są przypisane...-wtrącił z lekkim strachem w głosie Michał.
-Kolejne ofiary?-Lucyna z niepokojem spojrzała na Orlicza.Policjanci nie wiedzieli wtedy jeszcze że ich dedukcja wpadła w pewną pułapkę psychologiczną a niebezpieczeństwo będzie czyhać na jednego z nich już niedługo...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz