Michał wciąż nie mógł dojść do siebie po tym co wyczytał z papierów.Po chwili siedzenia w bezruchu.Nagle zerwał się z krzesła:
-Michał dokąd ty...?-zawołał Karol ale Michał już nic nie odpowiedział tylko wyszedł w mgnieniu oka zabierając ze sobą dokumenty.Po chwili był już w samochodzie.Odpalił silnik i ruszył.Od Lucyny dzieliły go setki kilometrów a ona była w ogromnym niebezpieczeństwie.Jedną ręką wybrał w telefonie jej numer i próbował się do niej bezskutecznie dodzwonić.
W tym czasie Lucyna przebywała w domu z Jackiem i nieświadoma tego z kim mieszka przygotowywała obiad.On niespokojnie siedział w salonie jakby przeczuwając że coś idzie nie tak.Po chwili na komórkę Lucyny przyszedł sms od Michała.Urbaniak przeczytał go:"Lucynko,oddzwoń to bardzo ważne.On nie jest policjantem".Podniósł się z kanapy:
-Musimy pojechać do pracy!-Krzyknął nagle i poszedł by założyć kurtkę.
-Ale dokąd?
-Zobaczysz!-powiedział szorstko Jacek.Lucyna wyszła za nim.Po drodze Urbaniak nie zamienił z kobietą ani słowa.Był poddenerwowany.W końcu przystanął obok jednego ze starych magazynów za miastem.Kiedy Szmidt weszła do magazynu usłyszała zamykające się za sobą drzwi.Po chwili poczuła mocne uderzenie w tył głowy i straciła świadomość.
Michał jechał co raz szybciej.Chciał być już w Łodzi i miał nadzieję że odnajdzie Lucynę całą i zdrową i że zdąży na czas.Zadzwonił do Ryśka:
-Michał?Gdzie ty jesteś?-Przywitał go Puchała.
-Jadę do Łodzi,Lucyna jest w niebezpieczeństwie.Jest z tobą?
-Nie,jest z Jackiem w...
-Cholera!Tylko nie to.Posłuchaj,Jacek to nie jest policjant nazywa się Waldemar Sikorski!
-Ten Sikorski ale on nie żyje!
-Tak bo teraz żyje Urbaniak!Musimy ją znaleźć za wszelką cenę!-Po tych słowach Orlicz rozłączył się i przycisnął jeszcze mocniej pedał gazu.
Lucyna ocknęła się w ciemnym magazynie.Była związana a jej usta były zaklejone taśmą.Po chwili otworzyły się drzwi i ktoś wszedł.Lucyna od razu rozpoznała te kroki to Urbaniak.Gdy zapalił światło miała już pewność że to on.Stanął nad nią z bronią w ręku.Ona spojrzała na niego oczami pełnymi strachu,rozgoryczenia i nienawiści.:
-Moja słodka....-odezwał się szyderczo Jacek głaszcząc jej rude włosy.Lucyna odsunęła gwałtownie głowę.
-Ach,ta naiwność kobiet!-mruknął do swojego kolegi siedzącego obok.-ale jednak szkoda będzie tej buźki.-dodał po chwili i odkleił Lucynie usta.:
-Ty sukinsynu!-Krzyknęła Lucyna.Urbaniak sięgnął po nóż.przyłożył go do twarzy Lucyny i powoli przejechał nim wzdłuż jej ciała nie raniąc jej.Spojrzał w jej oczy by zobaczyć strach.Bawiło go to i nakręcało.
-Michał miał racje co do ciebie!-krzyknęła.Urbaniak uderzył ją w twarz.Z jej warg poleciała krew.Później wyszedł zostawiając Lucynę ze swoim wspólnikiem.
-Tylko nie za mocno!-przestrzegł go na odchodne.
Orlicz w tym czasie już pojawił się w Łodzi.Przyjechał prosto na komisariat.Alex też był niespokojny,przeczuwał że coś jest nie tak.Michał wszedł do pokoju gdzie przy biurku siedział Puchała i przeszukiwał internet:
-Cześć Rysiek! Masz coś?
-nic,niestety!-powiedział załamany Puchała.
-Musimy przeszukać jej dom.Coś może nas naprowadzić na trop gdzie ją zabrał.
-ok,jedźmy tam!-powiedział Ryś i zerwał się z miejsca.Wyszli w pośpiechu.Niedługo potem już przeszukiwali dom Lucyny.
-Michał nic tu nie ma.-stwierdził zrezygnowany Rysiu.
-Na pewno coś jest....-nie poddawał się Michał.
-przykro mi.
-Przestań pieprzyć!-uniósł się Orlicz i zrzucił papiery z biurka.-Musimy ją znaleźć rozumiesz?
-Wiem i znajdziemy ją ale nie traćmy czasu na szukanie czegoś czego nie ma.
-Czas...boję się że mamy go za mało...-mamrotał przerażony Orlicz chodząc w kółko po pokoju.Niedługo potem do Michała zadzwonił telefon,Dzwonił porywacz:
-Posłuchaj mnie uważnie.Masz coś co należy do mnie.
-Gdzie jest Lucyna?
-A ja mam coś co należy do ciebie.Możemy to wymienić ale do tego potrzeba współpracy.Jeśli chcesz zobaczyć ją żywą to przyjedź sam pod stary magazyn na kwiatowej i Pamiętaj nigdy nie wiesz z kim pracujesz więc lepiej bądź sam.-powiedział Urbaniak i rozłączył się.
-to był on?-spytał z nadzieją Rysiek
-Nie...-mruknął po chwili zastanowienia Orlicz.-nadal nic nie mamy.-skłamał.
Potem szybko wyszedł.Rysiek już wiedział że coś jest nie tak lecz postanowił jechać na komendę.Michał błądził długo po Łodzi by mieć pewność że nikt za nim nie jedzie, w końcu myśląc że nikt go nie śledzi skręcił na kwiatową.