Teraz już wszystko ułożyło mu się w całość.Michał od początku intensywnie szukał dowodów na kontakty zabitego z mafią.Był pewien że to oni stoją za tym zabójstwem.Po tym tajemniczym telefonie nie miał już żadnych wątpliwości.:
-Alex,jedziesz ze mną?-spytał zakładając kurtkę.Pies jednak nie poszedł do drzwi.Sam nie wiedział co robić.Jeszcze nie do końca ufał Michałowi.Wspólny posiłek,sen,zabawa to jeszcze za mało by sobie ufać.Chyba...
-Alex jedziesz czy zostajesz?-zniecierpliwił się Michał.Pies ostatecznie poszedł w kierunku drzwi.Już po 20 minutach znaleźli się na rogu ulicy Bocznej.Tam czekała już na nich Lucyna.Gdy zobaczyła Alexa siedzącego w samochodzie ucieszyła się.:
-Alex!Piesku,tak się cieszę że wróciłeś do nas.-powiedziała głaszcząc psa. Michał wysiadł z auta i podszedł do Lucyny.
-dlaczego nie wezwiesz wsparcia?On może być niebezpieczny!-powiedziała na przywitanie z Michałem i automatycznie jej dobry humor zniknął.
-Chcę uniknąć zbędnej strzelaniny.To chyba rozsądniejsze.-Próbował wytłumaczyć Michał.
-raczej nieodpowiedzialne.-stwierdziła ironicznie.
-Jeśli nie chcesz możesz zostać tu!-zirytował się Komisarz.
-Nie myśl że się boję!Idziemy!-zarządziła.Orlicz tylko lekko się uśmiechnął i poszedł w stronę samochodu.Wypuścił Alexa i wyciągnął z auta tajemniczą walizkę.Potem podążyli razem w stronę domu-twierdzy "Rudego.:
-Kto tam?-odezwał się gruby głos w domofonie.
-Policja,proszę otworzyć!-zakomunikował Michał.
-Na jakiej podstawie?
-Mamy nakaz aresztowania Pana Karola Rylskiego.-dodał Michał i po chwili furtka otworzyła się.Orlicz wiedział że nie będzie to proste aresztowanie i postanowił jednak wezwać antyterrorystów.Po chwili weszli do domu.Tam w wielkim salonie, w wygodnych,czarnych,skórzanych fotelach siedzieli "Rudy" wraz ze swoim prawnikiem. Opary jego pewności siebie aż unosiły się po pokoju.:
-Mam nadzieję że to jakaś ważna sprawa.-zakpił "Rudy".
-Najważniejsza:zabójstwo Łukasza Bednarskiego!-powiedziała Lucyna.
-Jakie zabójstwo?Ja nie mam nic wspólnego z żadnym zabójstwem.-kpił
-dowody mówią coś innego.-stwierdził Komisarz.
-Czymże są wasze dowody..-Wtrącił prawnik gangstera i wstał z miejsca.Jednak Michał tylko na to czekał.Wyjął z walizki wszystkie dowody.Prawnik czytając kartki tylko co raz bardziej się pocił."Rudy" nerwowo zaczął chodzić po pokoju.:
-Proszę wziąć stąd tego psa!mam uczulenie.-Powiedział do Lucyny.Ona wyprowadziła Alexa za drzwi.Prawnik podszedł do gangstera,wziął go do przedpokoju i szepnął mu coś na ucho.Chwila nieuwagi sprawiła że Rylski wyciągnął broń i strzelił w stronę stojącej tyłem Lucyny:
-uważaj!-Krzyknął Orlicz i rzucił się między Lucynę a lecącą w jej stronę kulę.Alex który stał na zewnątrz słysząc strzały wybił szybę i skoczył na gangstera.Po chwili weszli antyterroryści.Lucyna szybko podbiegła do Michała leżącego na ziemi:
-Michał,nic ci nie jest?-pytała przerażona.
-A jednak mogę być jednym z was?-zażartował mimo że odczuwał ból.
-Michał do cholery!Nie żartuj.-powiedziała po raz pierwszy miłym choć pełnym niepokoju głosem.
-Spokojnie to tylko ręka...-uspokoił kobietę.Niedługo potem przyjechała karetka.Wieczorem Lucyna czekała wraz z Alexem na Michała przed szpitalem.Kiedy wyszedł był dość wesoły:
-i jak?-spytała Lucy.
-Prawie Ok.-powiedział i tajemniczo się uśmiechnął.
-Prawie?-zaniepokoiła się Pani podkomisarz.
-Nadal nie odpowiedziałaś mi na pytanie.Mam jakieś szanse czy może mam szukać innego komisariatu?-zapytał z lekkim uśmiechem.
-są pewne granice i...-zaczęła dość nieskładnie.-Ty dziś przekroczyłeś granicę i wszedłeś do naszego zespołu...Dziękuję.-Powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie dając do zrozumienia że chce się pogodzić.-Przepraszam za moje zachowanie.Przepraszam za wszystko..-mówiła lekko zawstydzona.-Ja...Ta śmierć Ma...-Lucyna chciała się usprawiedliwić,chciała zacząć ten smutny temat ale nie miała na to siły.Michał przerwał jej:
-Nie tłumacz się.Kiedyś przyjdzie czas na szczerość..Jeszcze nie teraz...-powiedział pełnym zrozumienia głosem.-dziś możesz odwieźć nas do domu.-dodał z uśmiechem.Lucyna tylko przytaknęła i wszyscy razem poszli do samochodu.
Słodko że ją osłonił!
OdpowiedzUsuńMiśka.