Jej oczom ukazał się Jacek.Lucyna nie mogła nic powiedzieć.W jej głowie natychmiast zaczęły przewijać się obrazy z przeszłości.Po chwili nic nie mówiąc przytuliła mężczyznę.Michał obserwował całą sytuację zza rogu.Nie wiedział kim jest tajemniczy przybysz ani dlaczego pojawił się właśnie teraz.Poczuł ukłucie zazdrości.:
-wszyscy myśleliśmy że ty...że nie żyjesz!-powiedziała odrywając się od mężczyzny.Dochodziła piąta gdy weszli do domu.W salonie Lucyna zapoznała ze sobą mężczyzn:
-Michał to jest Jacek.-powiedziała Lucyna wciąż załamującym się głosem.-a to Michał pracujemy razem.
-razem?A Marek?Rysiu?
-Rysiu też z nami pracuje.-powiedziała Lucy a Marek...Marek zginął.-powiedziała urywając szybko temat.O dziwo Jacek nie drążył tematu.
Potem Lucyna zadzwoniła do Rysia i przekazała mu dobrą wiadomość.Puchała nie mogąc uwierzyć w to co słyszy przyjechał do Lucyny.Później Schmidt zrobiła herbatę i zaczęła opowiadać całą historię:
-4 lata temu pracowaliśmy razem.Jacek,ja i Marek byliśmy na akcji w centrum handlowym.Dwóch terrorystów napadło na sklep.Jacek poszedł na górę.Sytuacja wymknęła nam się spod kontroli gdy okazało się że w budynku jest bomba.Winda,którą Jacek podążał na górę została zatrzymana.Wszyscy ewakuowaliśmy się z centrum.Wszyscy prócz...-zwraca się do Jacka-ciebie.Myśleliśmy że nie żyjesz.Jak ci się udało przeżyć?
-właściwie to nie dokładnie to wszystko pamiętam....-zaczął Jacek dziwnie uciekając wzrokiem.-obudziłem się kilka dni później w jakiejś szopie.Nie mogłem się ruszyć.Dopiero po jakimś czasie zacząłem odzyskiwać siły.Kiedy wyszedłem z tej szopy dowiedziałem się że jestem w Rzeszowie.-powiedział Jacek i spojrzał na Lucynę i Rysia,którzy słuchali jego historii z zapartym tchem.Michał jednak nie ufał przybyszowi:
-Czemu wracasz dopiero teraz przecież minęło tyle czasu...-stwierdził z niedowierzaniem Michał.Jacek spojrzał na Orlicza zimnym wzrokiem po czym zaczął swoją odpowiedź:
-Straciłem pamięć.Lucynko,wiesz przecież że gdyby było inaczej na pewno wróciłbym do was...-powiedział łagodnym i pełnym smutku głosem.Doskonale wiedział jak manipulować Lucyną.Rysiek także był bardzo podatny na słowa dawnego przyjaciela.-Ja muszę już iść.-powiedział po chwili i szybko się żegnając wyszedł z domu Lucyny.Po wyjściu Jacka Michała nadal dręczyły niejasności w jego opowieści.Lucyna natomiast cieszyła się że jej zaginiony przyjaciel się znalazł.:
-Coś mi tu nie pasuje..Jak to się mogło stać że przeżył ten wybuch?-zastanawiał się komisarz.
-Przestań,ważne że się znalazł.-powiedział z uśmiechem Rysiek.
-On coś ukrywa mówię wam.
-O co ci tak właściwie chodzi?-zirytowała się Lucyna,która w pełni ufała Jackowi.
-Widzieliście jak dziwnie na mnie spojrzał gdy pytałem o szczegóły?-drążył Michał.
-bo wypytywałeś się go jak na przesłuchaniu!On wycierpiał swoje więc powinniśmy to uszanować a ty po prostu jesteś zazdrosny.-stwierdziła Lucyna nadal z lekką irytacją w głosie.
-Rysiek ty też uważasz że zwariowałem?-Powiedział Orlicz zwracając się do kolegi.
-Sorry,Michał ale tak.Kto jak kto ale Jacek to najlepszy człowiek jakiego znam.Zobaczysz poznasz go i sam się przekonasz.
-Raczej wątpię.-mruknął Michał.Po krótkiej sprzeczce przyjaciół Orlicz opuścił dom Lucyny.Nie pojechał jednak do domu.Wraz z Alexem udali się na komendę.Chciał się jeszcze lepiej przyjrzeć sprawie po której zaginął Jacek.Był pewien że coś w tym nie pasuje,pytanie tylko co?Zaczął przeglądać akta sprawy.Z minuty na minutę co raz bardziej zagłębiał się w tą sprawę.W końcu nieprzespana noc dała o sobie znać i Michał zasnął nad papierami.Do biura weszła Lucyna.Zdziwiła się widząc śpiącego Orlicza.Spojrzała na biurko i gdy tylko zobaczyła akta sprawy przed 4 lat wpadła w złość.Michał otworzył oczy a Lucyna zaczęła swoją wypowiedź od ataku:
-Co ty sobie wyobrażasz?Sprawdzasz go?Myślisz że wolno ci już wszystko?-zaczęła zdenerwowana.
-Lucy przestań,chcę po prostu wiedzieć czy wszystko jest ok.-próbował uspokoić przyjaciółkę.
-nie sądziłam że jesteś taki.-stwierdziła z żalem Lucyna.
-Jaki?No proszę dokończ!-krzyknął zdenerwowany Michał i wstał od biurka.
-Nieczuły!-stwierdziła Lucyna a Orlicz szybkim krokiem wyszedł z biura.Był tak zdenerwowany że nawet nie zauważył że ktoś cały czas go obserwuje...
Robi się ciekawie :)
OdpowiedzUsuń