-Michał.Na reszcie się ocknąłeś.-powiedziała Lucyna oddychając z ulgą.
-Co...ty tu...robisz?-powiedział słabym głosem Orlicz wciąż przecierając oczy.
-przyjechałam za tobą na...szczęście!
-co się stało?
-nie mam pojęcia i może ty mi wytłumaczysz co robiłeś na tej ulicy?
-nie ważne.Jak mnie znalazłaś?-spytał
-właściwie to nie ja tylko Alex.-stwierdziła lekko wskazując palcem na chodzącego dookoła psa.Michał lekko skrzywił się z bólu.
-Może powinien cię zobaczyć lekarz?-powiedziała spoglądając z niepokojem na przyjaciela.
-nie,nie po prostu już stąd idźmy ok?
Michał wrócił do domu.Rano udał się na komisariat wraz z Alexem.O wydarzeniach poprzedniej nocy nie chciał rozmawiać.Wciąż zastanawiało go jednak co się stało z "Fredem".Michał wszedł i powiesił kurtkę na wieszak.Rysiek i Lucyna już siedzieli w pracy.:
-Michał?Wyglądasz jak siedem nieszczęść.-stwierdził Rysiu
-dzięki..-powiedział lekko się uśmiechając.
-wszystko dobrze?
-Miałem mały wypadek-stwierdził spoglądając na Lucy- ale jest dobrze.-powiedział i usiadł przy biurku.Po chwili do biura wszedł Jacek.Był uśmiechnięty i zadowolony z siebie.Michał wiedział z czego wynika ta radość.Patrząc na Jacka czuł co raz większy przypływ gniewu.Próbował się powstrzymywać.
-Cześć wszystkim.-Zawołał.-Michał,coś ci się stało?Źle wyglądasz.-dodał podchodząc bliżej biurka Orlicza.
-Proszę cię,nie udawaj!-wybuchnął Komisarz.
-Nie rozumiem o co ci chodzi?-powiedział z miną niewiniątka Urbaniak.
-Z kim współpracujesz?.- wprost zapytał Orlicz.
-Próbujesz mnie o coś oskarżyć?-powiedział Urbaniak opierając się na biurku Michała..
-A jest o co?-Ciągnął Komisarz wstając z miejsca.
-Przestańcie!-Krzyknęła Lucyna-Michał co ty wyprawiasz?Mam dość tych kłótni.Zachowujecie się jak dzieci!Co to jest jakaś chora rywalizacja?!Albo zaczniecie ze sobą gadać normalnie albo...a z resztą!Rysiu chodź jedziemy przesłuchać świadków.Alex chodź z nami bo cię jeszcze pogryzą.-dodała Lucyna i w mgnieniu oka wraz z Rysiem i Alexem wyszła z biura.Orlicz wiedział że niczego nie osiągnie bezpodstawnymi oskarżeniami.Postanowił zmienić taktykę.Jako pierwszy jednak przyjazny gest wykonał Urbaniak:
-Dobra może napijmy się kawy i zabierzemy do pracy?
-Niech będzie.-powiedział dość obojętnie.Po chwili do biura wszedł listonosz z poleconym do Orlicza.Jacek obserwował go z drugiego pokoju.Odebrał sms-a:"Bądź ostrożny.Dane wyciekły."Urbaniak automatycznie powiązał fakty.Wiedział już że nie może dopuścić do przeczytania listu przez Orlicza.Poczuł że zaczyna się denerwować.Szybko wyciągnął z kieszeni małą fiolkę i dodał jej zawartość do jednego z kubków.Chwilę później był już w pokoju:
-kawa!-powiedział kładąc kubek na biurku Michała,który odłożył list na biurko i sięgnął po kubek z kawą.Później poszedł po nożyczki do biurka Lucyny.Nie zdążył jednak otworzyć listu gdyż poczuł nagle uderzenie gorąca,zakręciło mu się w głowie na tyle mocno że usiadł na fotelu.:
-Michał co się dzieje?-udawał zainteresowanego Jacek.
-Zakręciło mi się w głowie i...-powiedział przecierając oczy.
-To pewnie przez ten wypadek.Powinieneś jechać do domu.-zaproponował szybko i zaczął podawać Michałowi kurtkę i czapkę.
-Tak...racja..-stwierdził ledwie widzący na oczy Michał.Plany Jacka zniweczył jednak powrót Lucyny:
-Przyjechałam po...-powiedziała wchodząc jednak urwała widząc przyjaciela w złym stanie.-Michał co ci jest?Powiedziała podchodząc do na wpół przytomnego Orlicza.
-Michał źle się czuje.Radziłem mu żeby pojechał do domu.
-Nie on nie może w takim stanie jechać sam..Wezwę karetkę.-stwierdziła biorąc do ręki telefon.
-Nie...daj spokój..-wzbraniał się Michał.
-To nie będzie konieczne.-wtrącił szybko Urbaniak.Jedź do domu i wypocznij po takich urazach to się zdarza.-Jednak Orlicz już nie słyszał tego co do niego mówią gdyż zasnął.Lucyna wróciła do Ryśka a Jacek żeby nie wzbudzać podejrzeń kolegów wyszedł wraz z nią.Gdy Orlicz obudził się w końcu nadal nie czuł się dobrze.Gdy jednak ocknął się z pierwszego,głębokiego snu zauważył że list,który wcześniej otrzymał...zniknął!
-dzięki..-powiedział lekko się uśmiechając.
-wszystko dobrze?
-Miałem mały wypadek-stwierdził spoglądając na Lucy- ale jest dobrze.-powiedział i usiadł przy biurku.Po chwili do biura wszedł Jacek.Był uśmiechnięty i zadowolony z siebie.Michał wiedział z czego wynika ta radość.Patrząc na Jacka czuł co raz większy przypływ gniewu.Próbował się powstrzymywać.
-Cześć wszystkim.-Zawołał.-Michał,coś ci się stało?Źle wyglądasz.-dodał podchodząc bliżej biurka Orlicza.
-Proszę cię,nie udawaj!-wybuchnął Komisarz.
-Nie rozumiem o co ci chodzi?-powiedział z miną niewiniątka Urbaniak.
-Z kim współpracujesz?.- wprost zapytał Orlicz.
-Próbujesz mnie o coś oskarżyć?-powiedział Urbaniak opierając się na biurku Michała..
-A jest o co?-Ciągnął Komisarz wstając z miejsca.
-Przestańcie!-Krzyknęła Lucyna-Michał co ty wyprawiasz?Mam dość tych kłótni.Zachowujecie się jak dzieci!Co to jest jakaś chora rywalizacja?!Albo zaczniecie ze sobą gadać normalnie albo...a z resztą!Rysiu chodź jedziemy przesłuchać świadków.Alex chodź z nami bo cię jeszcze pogryzą.-dodała Lucyna i w mgnieniu oka wraz z Rysiem i Alexem wyszła z biura.Orlicz wiedział że niczego nie osiągnie bezpodstawnymi oskarżeniami.Postanowił zmienić taktykę.Jako pierwszy jednak przyjazny gest wykonał Urbaniak:
-Dobra może napijmy się kawy i zabierzemy do pracy?
-Niech będzie.-powiedział dość obojętnie.Po chwili do biura wszedł listonosz z poleconym do Orlicza.Jacek obserwował go z drugiego pokoju.Odebrał sms-a:"Bądź ostrożny.Dane wyciekły."Urbaniak automatycznie powiązał fakty.Wiedział już że nie może dopuścić do przeczytania listu przez Orlicza.Poczuł że zaczyna się denerwować.Szybko wyciągnął z kieszeni małą fiolkę i dodał jej zawartość do jednego z kubków.Chwilę później był już w pokoju:
-kawa!-powiedział kładąc kubek na biurku Michała,który odłożył list na biurko i sięgnął po kubek z kawą.Później poszedł po nożyczki do biurka Lucyny.Nie zdążył jednak otworzyć listu gdyż poczuł nagle uderzenie gorąca,zakręciło mu się w głowie na tyle mocno że usiadł na fotelu.:
-Michał co się dzieje?-udawał zainteresowanego Jacek.
-Zakręciło mi się w głowie i...-powiedział przecierając oczy.
-To pewnie przez ten wypadek.Powinieneś jechać do domu.-zaproponował szybko i zaczął podawać Michałowi kurtkę i czapkę.
-Tak...racja..-stwierdził ledwie widzący na oczy Michał.Plany Jacka zniweczył jednak powrót Lucyny:
-Przyjechałam po...-powiedziała wchodząc jednak urwała widząc przyjaciela w złym stanie.-Michał co ci jest?Powiedziała podchodząc do na wpół przytomnego Orlicza.
-Michał źle się czuje.Radziłem mu żeby pojechał do domu.
-Nie on nie może w takim stanie jechać sam..Wezwę karetkę.-stwierdziła biorąc do ręki telefon.
-Nie...daj spokój..-wzbraniał się Michał.
-To nie będzie konieczne.-wtrącił szybko Urbaniak.Jedź do domu i wypocznij po takich urazach to się zdarza.-Jednak Orlicz już nie słyszał tego co do niego mówią gdyż zasnął.Lucyna wróciła do Ryśka a Jacek żeby nie wzbudzać podejrzeń kolegów wyszedł wraz z nią.Gdy Orlicz obudził się w końcu nadal nie czuł się dobrze.Gdy jednak ocknął się z pierwszego,głębokiego snu zauważył że list,który wcześniej otrzymał...zniknął!
Bardzo wciągające 😉
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKiedy planujesz dalszą część? :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie myślę że jeszcze w tym tygodniu bo później znów zacznie się szkoła i brak czasu :(
OdpowiedzUsuńBardzo fajne opka od dawna szukałam czegoś o Alexie a tu proszę takie piękne opowiadanka no no!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam,
Anka
Zapraszam również do mnie ;) Opowiadania i nie tylko... ;)
OdpowiedzUsuńhttp://komisarzalexnajlepszy.blogspot.com/
Chętnie wpadnę :)
Usuń