Jeszcze tej samej nocy Rysiu i Michał zjawili się pod mieszkaniem jednego z pracowników CBŚ.
-Michał po co tu przyjechaliśmy?-spytał zdezorientowany Ryś.
-Walicki jest teraz na urlopie ale jestem pewien że jego dom zawiera poważną dawkę dowodów i to nie tylko w tej sprawie.
-Zwariowałeś?Chcesz się tam włamać?-powie przerażony Rysiek.-wiesz jakie tam są zabezpieczenia.Jeśłi cokolwiek tam jest to on to dokładnie chroni i jeśli nas złapie to będziemy mieć niezłe kłopoty.To szaleństwo!
-Spokojnie.Dobrze wiem że są tam zabezpieczenia i właśnie o to mi chodzi by je uruchomić tyle że w kontrolowany sposób.
Rysiek mimo że nie zbyt rozumiał słowa przyjaciela postanowił zaryzykować.Policjancici przeskoczyli przez płot.Rysiu po niewielkich trudnościach znalazł się po drugiej stronie.
-unikaj wewnętrznej strony podwórka.Tam są kamery.-ostrzegł przyjaciela Michał. Chwilę później rozpoczęli poszukiwanie sposobu na wejście do środka. W końcu Michał znalazł dziurę w zabezpieczeniach
Otworzył okno od jednego z pokoi i obaj panowie znaleźli się w mieszkaniu. Rysiu zapalił latarkę. Znajdowali się w idealnym miejscu, w gabinecie Walickiego.Orlicz znalazł czarną walizkę a w niej dokumenty potwierdzające bliskie powiązania CBŚ z gangsterami. Dokumenty te mogły z łatwością pogrążyć wielu skorumpowanych policjantów.
-nic tu nie ma o Kornackim.
-To logiczne.Walicki jest za "mały".-powiedział orlicz i uruchomił alarm - Co nie zmienia faktu że jego ludzie zaraz tu będą a ty musisz uciekać. Zabierz tą walizkę i znikaj jasne?
-a ty?
-nic mi nie będzie, zaufaj mi, ty będziesz miał moja kartę przetargową.-Rysiek ufając słowom Michała uciekł. Orlicz natomiast nadal przeszukiwać mieszkanie. Nagle wpadli ochroniarze, mierząc do niego z pistoletu:
-panowie, co tak długo?
-nie ruszaj się! Na kolana! - Michał posłusznie wykonał rozkazy.Jeden z ochroniarzy uderzył Orlicza i przeszukał go. Lecz Michał nie zabrał ze sobą nic.Potem zakuł go w kajdanki.
-spokoje,chce tylko porozmawiać z Panem Walickim.-ochroniarz przystawił mu pistolet do głowy.-Policja się z tobą rozprawi.
-radzę zadzwonić do Walickiego.Chodzi o jego przyszłość a raczej o to czy będzie ją mieć. - groźba Orlicza wywarła wpływ na ochroniarzy, którzy zadzwonili do Walickiego.
-Mam czarną walizkę. - powiedział krótko Michał. Godzinę później w domu pojawił się Walicki.Michał siedział ze skutymi rękami na ziemi.
-Pan komisarz włamywaczem. Nigdy bym się tego nie spodziewał.
-też nie spodziewał bym się paru rzeczy o panu ale chyba nie chce Pan bym zaczął o tym mówić przy... - spojrzał na ochroniarzy.
-dziękuję, chłopcy możecie już nas zostawić poradzę sobie.-zwrócił się Walicki do ochrony.
-ale policja, nie powinien trafić do aresztu.
-to nie wasza sprawa co robię ze swoimi włamywaczami. - powiedział ostro gospodarz a ochroniarze skierowali się do wyjścia.
-chwila! Możecie mnie rozkuć? Strasznie mi nie wygodnie. - mężczyźni na polecenie Walickiego zrobili to i wyszli.
-Czego chcesz? - spytał Orlicza.
-chce wiedzieć wszystko o sprawie Kornackiego. Kto w tym siedzi i dlaczego?
-chcesz mnie pogrążyć? Myślisz że jesteś jedynym cwaniakiem, który ma coś na mnie?
-Mam też coś na innych. Jeśli będziesz współpracować to możliwe że ktoś popatrzy na ciebie "życzliwym okiem". Gdy już wszyscy wpadniecie.
-nie ma takiej opcji! - krzyknął zdenerwowany Konarski. - jutro przywozisz mi walizkę w zamian za dowody. Masz być sam. Jasne?
Michał zawarł umowę z policjantem-gangsterem i wrócił do domu. Gdzie czekała na niego wściekła Lucyna. :
-gdzie ty byłeś? - spytała na przywitanie.
-Lucy spokojnie.
-jakie spokojnie? Wychodzisz po nocach, nic mi nie mówisz, czy ty mi w ogóle ufasz? - spytała ze łzami w oczach.
-oczywiście że tak.
-to dlaczego do cholery nic mi nie mówisz! - krzyknęła wściekła i wyszła z domu trzaskając drzwiami. Michał wyszedł za nią gdy nagle otrzymał telefon.:
-Michał, przepraszam napadli mnie i straciłem walizkę. - powiedział szybko Rysiek. Michał rozejrzał się szybko i zauważył snajpera na dachu, który właśnie strzelił w stronę Lucyny. Orlicz w ostatniej chwili zasłonił kobietę własnym ciałem i upadł ranny na ziemię...
Po oddanym strzale snajper wyciągnął telefon. :
-Wszystko według planu. - zakomunikował i zniknął..
Jej! Czekałam na zakończenie od ostatniego opowiadania i sie doczekałam! Mam nadzieję, że na kolejne nie trzeba będzie tyle czekać :* Ale i tak kocham cię za to opowiadanie! <3
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam i życzę dużo weny.
Dziękuję za miłe słowa, właśnie postanowiłam zakończyć tę historię. Mam nadzieję że się spodoba, pozdrawiam również.
UsuńO jaa... Dopiero się dowiedziałam że napisałaś coś, a tu już taka bomba... Super
OdpowiedzUsuń