-Mamy zabójstwo w Parku przy Kwiatowej.-zakomunikował Rysiek.Michał zabrał Alexa i wyszedł z domu.Niestety,pech sprawił że samochód popsuł się.Nim Orlicz uporał się z samochodem było już za późno by jechać na miejsce zbrodni.Michał pojechał na komendę.Kiedy wszedł do biura zastał pewne zmiany.W pokoju Lucyny i Rysia pojawiło się trzecie biurko.Gdy wszedł w głąb zobaczył że siedzi za nim nie kto inny niż Jacek!Orlicz był zdezorientowany,po jego ciele przebiegł mroźny dreszcz.Postanowił jednak zachować pozory.:
-Cześć..?-powiedział z lekkim zawahaniem.
-Cześć dlaczego nie przyjechałeś do parku?-zapytał Ryś.
-Samochód mi nawalił...ja o czymś nie wiem?-powiedział wskazując na Jacka.-Z resztą nie ważne.-powiedział zdenerwowany Michał i wyszedł od razu kierując się do biura komendanta.Kiedy wszedł za biurkiem siedział komendant i czytał jakieś papiery:
-O co chodzi panie Orlicz?-powiedział podnosząc oczy.
-dlaczego nic nie wiem o tym że nasz zespół się powiększył?-spytał na powitanie.
-Przepraszam pana ale zupełnie o tym zapomniałem.-powiedział lekko zakłopotany komendant.
-Po co właściwie nam kolejna osoba?Doskonale radziliśmy sobie w czwórkę!-powiedział z wyrzutem Michał podchodząc bliżej biurka.Komendant wstał:
-A od kiedy pan,panie Orlicz decyduje o tym kogo mamy zatrudniać?-zirytował się przełożony.
-po prostu nie ufam temu człowiekowi,nie podoba mi się,jesteśmy zgranym zespołem a on...tu nie pasuje.
-mówi pan jak dziecko z przedszkola panie Orlicz.Pan Jacek Urbaniak to świetny policjant.Potrzebujemy takich ludzi po za tym nie mamy powodów by mu nie ufać i ma pan zaakceptować jego obecność zrozumiano?.-stwierdził wzburzony komendant.Michał bez słowa odwrócił się w stronę wyjścia.
-zrozumiano?!-powtórzył głośniej komendant.
-tak jest!-powiedział ze sztucznym uśmiechem Orlicz.Był tak zdenerwowany ,że nie wiedział co ze sobą zrobić.Wszedł do swojego biura na szczęście Jacek pojechał do świadków i nie musiał na niego patrzeć.Od razu zatelefonował do swego dawnego współpracownika,któremu zlecił sprawdzenie Jacka:
-I jak nasza sprawa?-powiedział ściszonym głosem.
-właśnie miałem do ciebie dzwonić.Właściwie to to nie jest rozmowa na telefon ale to grubsza sprawa i naprawdę nie radzę ci się w to pakować.-powiedział dość gruby głos.
-Mów co wiesz
-Jeśli chcesz coś wiedzieć to spotkaj się dzisiaj z "Fredem" tam gdzie zawsze i pamiętaj ja nie mam z tym nic wspólnego.-powiedział szybko i rozłączył się.Orlicz w tej chwili już wiedział że miał rację.Jacek na pewno nie był "czysty".Pytanie tylko:Co to za sprawa?Kiedy nadszedł wieczór Michał zostawił papiery i postanowił pojechać na umówione spotkanie wziął kurtkę i chciał wyjść nie zauważony jednak zatrzymała go Lucyna:
-gdzie idziesz?-spytała
-muszę...załatwić coś na mieście ale niedługo wrócę.-skłamał.
-o tej porze?
-tak.Umówiłem się z...Weterynarzem!Alex potrzebuje nowych leków na alergię.-ciągnął
-na pewno wszystko w porządku?-zapytała podejrzliwie podkomisarz.
-tak tylko muszę już lecieć.-powiedział Michał
a Alex?-zapytała Lucy ale Orlicz szybko wyszedł po drodze wpadł na Jacka.Urbaniak wszedł do biura:
a Alex?-zapytała Lucy ale Orlicz szybko wyszedł po drodze wpadł na Jacka.Urbaniak wszedł do biura:
-Dokąd on poszedł?spytał zdezorientowany.
-na spotkanie z weterynarzem.-wtrącił Rysiu który słyszał całą rozmowę.
-kłamie jak z nut...-skomentowała Lucy.Jacek zaczął coś podejrzewać.-Najpierw gdzieś telefonuje,później wychodzi.Coś tu nie gra..-gdybała Lucyna nie świadoma tego że Jacek właśnie łączy wszystkie fakty.
W tym czasie Orlicz właśnie wysiadł z Autobusu niedaleko miejsca spotkania z informatorem.Na ciemniej ulicy nie było nikogo.Gdzieniegdzie tylko świeciły lampy.Nagle Michał zauważył postać.To był "Fred":
-Co masz dla mnie?-spytał szybko Orlicz.
-Ten Jacek to grubsza sprawa.Oficjalnie jest czysty ale tylko jako Urbaniak.Zmienił...-nagle "Fred" urwał swą wypowiedź.Zza zakrętu wyjechał rozpędzony samochód,który potrącił "Freda".Orlicz,który stał obok niego lekko draśnięty przez samochód upadł na ziemię,uderzył głową o kamień i stracił przytomność.Zamaskowani Ludzie z czarnego samochodu wpakowali szybko "Freda" do samochodu i z piskiem opon odjechali zostawiając nieprzytomnego Orlicza...
W tym czasie Orlicz właśnie wysiadł z Autobusu niedaleko miejsca spotkania z informatorem.Na ciemniej ulicy nie było nikogo.Gdzieniegdzie tylko świeciły lampy.Nagle Michał zauważył postać.To był "Fred":
-Co masz dla mnie?-spytał szybko Orlicz.
-Ten Jacek to grubsza sprawa.Oficjalnie jest czysty ale tylko jako Urbaniak.Zmienił...-nagle "Fred" urwał swą wypowiedź.Zza zakrętu wyjechał rozpędzony samochód,który potrącił "Freda".Orlicz,który stał obok niego lekko draśnięty przez samochód upadł na ziemię,uderzył głową o kamień i stracił przytomność.Zamaskowani Ludzie z czarnego samochodu wpakowali szybko "Freda" do samochodu i z piskiem opon odjechali zostawiając nieprzytomnego Orlicza...
Z niecierpliwością czekam na kolejną część :D
OdpowiedzUsuńWięc mam dobrą wiadomość :) niedługo ferie więc na pewno coś się pojawi :)
UsuńKiedy zaczynasz ferie? :) Zapraszam do konkursu na moim blogu, jest po prostu stworzony jak dla ciebie ☺
Usuńkomisarzalexnajlepszy.blogspot.com
Od tego tygodnia :)
Usuń